Sainz zaniepokojony współpracą małych stajni z fabrycznymi ekipami

Hiszpan przyznaje, że nie mógł wymarzyć sobie lepszego startu zimowych testów.
19.02.2019:12
Nataniel Piórkowski
2159wyświetlenia
Embed from Getty Images

Carlos Sainz nie krył zadowolenia po pierwszym dniu zimowych zajęć, ale jednocześnie wyraził zaniepokojenie coraz głębszą współpracą małych prywatnych stajni z fabrycznymi potentatami.

Kierowca McLarena pokonał w środę 161 okrążeń toru w Barcelonie. Hiszpan uważa, że jego zespół nie mógł wymarzyć sobie lepszego startu przygotowań do tegorocznej kampanii.

Przejechanie 160 kółek pierwszego dnia testów już samo w sobie jest całkiem sporym osiągnięciem. Wyjechaliśmy na tor już z samego rana. Szybko zajęliśmy się realizacją programu i pozytywną rzeczą jest to, że udało nam się zrealizować każdy z zaplanowanych punktów.

Nie mogliśmy przejechać większej liczy okrążeń tylko dlatego, że nie mieliśmy już dostępnych kolejnych kompletów ogumienia. Nie było ani jednego problemu, który negatywnie wpłynąłby na naszą niezawodność. Dzień skończyliśmy treningami pit stopów i próbnych startów, bo nie mieliśmy nic więcej do zrobienia.

Tegoroczne prezentacje wzbudziły duże zainteresowanie fanów i dziennikarzy ze względu na bardzo podobne projekty bolidów takich ekip jak Mercedes i Racing Point, Ferrari i Haas oraz Red Bull i Alpha Tauri.

Sainz przyznaje: Widzimy, jak mniejsze zespoły otrzymują bardzo wymierną pomoc od większych. Jeśli przyjeżdżają tu z bolidami, które są bardzo podobne do ubiegłorocznego Red Bulla lub Mercedesa, to McLarenowi trudno będzie postawić tak duży krok naprzód.

My nie polegamy na tym, co robią inni. Polegamy tylko na sobie. Możemy koncentrować się tylko na naszej pracy. Możemy starać się o jak najwięcej okrążeń, ale bolid już teraz sprawia wrażenie lepszego niż ubiegłoroczny. To pozytywne, tym bardziej że dopiero zaczynamy go rozwijać.

To jedyna rzecz, którą możemy teraz się zajmować. Nie ma sensu myśleć o tym, co robią inni.