Zandvoort czeka na decyzję FIA w sprawie odroczenia wyścigu

Z kolei Moscow Raceway jest gotowe uzupełnić jedną z luk w kalendarzu.
14.03.2009:07
Mateusz Szymkiewicz
829wyświetlenia
Embed from Getty Images

Organizatorzy Grand Prix Holandii potwierdzili, że oczekują na decyzję FIA w sprawie odroczenia tegorocznej edycji wyścigu.

Pierwsza eliminacja sezonu 2020 - Grand Prix Australii, została odwołana w ostatniej chwili ze względu na pandemię koronawirusa. Podobny los spotkał zmagania w Bahrajnie, Wietnamie oraz Chinach, natomiast wszystko wskazuje na to, iż kolejnymi wyścigami w kolejce do odroczenia są Grand Prix Holandii, Hiszpanii i Monako.

Pojawiła się jednak nieścisłość, ponieważ władze Formuły 1 w swoim oświadczeniu poinformowały, że sezon może wystartować najwcześniej pod koniec maja. Z kolei FIA podaje, iż mistrzostwa mogą ruszyć pierwszego dnia miesiąca. Jak przyznał szef Zandvoort - Robert van Overdijk, dwa rozbieżne stanowiska organów zarządzających są dla niego zaskoczeniem.

Przeczytaliśmy sprzeczne ze sobą stanowiska FIA oraz FOM. Nie mamy żadnego oficjalnego komunikatu odnośnie odroczenia naszego wyścigu i staramy się uzyskać w tym temacie jasność - powiedział van Overdijk.

Oficjalnie nic nam nie zostało przekazane - dodał Jan Lammers, rzecznik organizatorów Grand Prix Holandii. Nie mając wiedzy na temat tego, w jakim położeniu się znajdujemy, nie możemy powiedzieć co się stanie. Zdając sobie jednak sprawę z tego, co dzieje się na świecie, zrozumiemy to. Spodziewam się jasnego stanowiska w najbliższej przyszłości. To kwestia, za którą odpowiedzialna jest FIA. Trudno będzie o nową datę. Jest wiele zaangażowanych stron. Niestety, ale koronawirus ma wpływ na nas wszystkich.

Uważa się, że sezon 2020 może wystartować dopiero na początku czerwca w Azerbejdżanie. Wówczas drugą eliminacją byłoby Grand Prix Kanady i jak zapewnia promotor wyścigu, wszystkie prace związane z imprezą przebiegają zgodnie z planem. Przygotowania do wyścigu w Kanadzie zaplanowanego w dniach 12-14 czerwca idą zgodnie z planem. Stale monitorujemy sytuację, która ewoluuje bardzo szybko. Mamy stały kontakt z Formułą 1, FIA oraz lokalnymi władzami. Naszym priorytetem jest organizacja bezpiecznej imprezy dla widzów oraz personelu - brzmi stanowisko organizatora.

Pomocną rękę Formule 1 jest gotowy wyciągnąć tor Moscow Raceway, który posiada najwyższy stopień homologacji FIA. Jak przyznali właściciele obiektu, mimo 45 przypadków koronawirusa w Rosji, są gotowi porozmawiać na temat drugiego wyścigu w kraju jeszcze w tym sezonie. Nikt z nami się nie kontaktował. Wszyscy są świadomi, że wszelkie problemy z tego typu imprezami są rozwiązywane na szczeblu państwowym. Kiedy jednak pojawi się takie zapytanie, jesteśmy gotowi na dyskusje. Posiadamy niezbędne licencje, by zapewnić wyścigi na poziomie. Na tę chwilę brakuje nam tylko przygotowanych miejsc siedzących, ale to można załatwić bardzo łatwo - powiedziała Tatiana Machina, dyrektor marketingu Moscow Raceway.