Leclerc: Straciłem prowadzenie, bo musiałem ominąć gałąź

Monakijczyk spadł na drugą lokatę na początku trzeciego okrążenia.
06.06.2120:01
Jakub Ziółkowski
2010wyświetlenia
Embed from Getty Images

Charles Leclerc przyznaje, że stracił prowadzenie w wyścigu o GP Azerbejdżanu po tym, jak musiał ominąć gałąź znajdującą się na torze.

Leclerc bardzo dobrze wystartował z pole position i prowadził przez dwa pierwsze okrążenia. Został jednak wyprzedzony na początku trzeciego kółka przez Lewisa Hamiltona. Mistrz świata bardzo szybko przejechał ostatnie zakręty toru, dzięki czemu był w stanie zbliżyć się do kierowcy Ferrari i zaatakować go na prostej startowej.

Po wyścigu Monakijczyk przyznał, iż był zmuszony do ścięcia toru w piętnastym zakręcie z powodu gałęzi, która leżała na linii wyścigowej. Leclerc zwolnił później, aby nie zyskać zbytniej przewagi nad Hamiltonem. Brytyjczyk wykorzystał jednak zawahanie się kierowcy Ferrari i objął prowadzenie. Kamery uchwyciły podobną sytuację z udziałem Maksa Verstappena.

Pierwsze okrążenia przebiegły bezproblemowo - powiedział Leclerc. Chwilę później, na środku piętnastego zakrętu znalazła się gałąź, przez którą straciłem dużo czasu. Ściąłem ten zakręt i natychmiast zwolniłem, aby nie stwierdzono, iż zyskałem przewagę nad Lewisem. Niestety, wykorzystał to i objął prowadzenie - dodał wczorajszy zdobywca pole position.

Od tego momentu było dość trudno, ponieważ jechałem w brudnym powietrzu Lewisa, a jak tylko straciłem DRS, zostałem wyprzedzony przez Maksa. Od tego momentu znalazłem się w błędnym kole, gdyż samochody wokół mnie były trochę szybsze niż ja - powiedział Leclerc.

Ferrari zdecydowało się na wczesne ściągnięcie swojego kierowcy do boksu, jednak ta strategia się nie opłaciła. Leclerc stracił swoją pozycję na rzecz Pierre'a Gasly'ego, a później także Sebastiana Vettela. Ostatecznie, Monakijczyk ukończył ekscytujący wyścig na czwartym miejscu po fascynującej walce z kierowcą AlphaTauri o trzecie miejsce.

Mimo zdobycia pole position Ferrari brakowało tempa, aby walczyć z Mercedesami i Red Bullami w wyścigu. Leclerc nie był zaskoczony rozwojem sytuacji: Początkowo miałem trochę problemów, następnie odzyskałem odrobinę tempa, jednak później zjechaliśmy na pit stop. Powiedzmy, że nasze tempo na pierwszych okrążeniach nie jest dla nas niespodzianką - spodziewaliśmy się być wolniejsi od Mercedesów i Red Bulli - zakończył Monakijczyk.