Rossi: Przyszłość Alpine w F1 zabezpieczona na nawet dziesięć lat

Francuz uważa też, że rezygnacja z rozwoju obecnej jednostki napędowej była błędem.
23.09.2118:04
Maciej Wróbel
764wyświetlenia
Embed from Getty Images

Jak stwierdził dyrektor zarządzający marki Alpine, Laurent Rossi, przyszłość francuskiej ekipy w F1 jest zabezpieczona na najbliższych od pięciu do dziesięciu lat.

Marka Alpine zastąpiła Renault w Formule 1 od tego sezonu w ramach restrukturyzacji we francuskiej grupie. Po czternastu dotychczas rozegranych rundach stajnia z Enstone plasuje się na piątej pozycji w klasyfikacji generalnej, a najlepszym rezultatem jest zwycięstwo odniesione przez Estebana Ocona w Grand Prix Węgier.

Laurent Rossi zaprzecza jednak, jakoby wygrana Ocona na Hungaroringu była ważnym kamieniem milowym mającym pomóc utrzymać zaangażowanie Alpine i Renault w F1. To zwycięstwo nie było aż tak ważne - stwierdził Rossi na łamach Auto Motor und Sport. Zmieniliśmy zasadniczo nasze spojrzenie na Formułę 1. Do tej pory był to zawsze temat dla całego zarządu i Grupy Renault.

Teraz Formuła 1 należy do Alpine i z tego względu wszystko zależy od prezydenta Luki de Meo i ode mnie. Zdecydowaliśmy, że zostaniemy w Formule 1 przez najbliższych od pięciu do dziesięciu lat. Zwycięstwo nie zmienia naszej strategii, ale pomaga nam w nią uwierzyć.

Dyrektor Alpine dodaje jednocześnie, że decyzja o wstrzymaniu się z wprowadzeniem nowego silnika do roku 2022 była błędem, gdyż wpłynęła ona na osiągi w obecnej kampanii. Nie sądzę, by powstrzymywanie się od rozwoju było naszym atutem. Uważam nawet, że byłoby lepiej, gdybyśmy zdecydowali się na ewolucję silnika w tym roku, gdyż mogłoby nam to dać lepsze podstawy na rok 2022. Teraz potrzebujemy znaczącego kroku, który będzie jak dwa kroki przed innymi.

Rossi przyznaje też, że jednostki napędowe Renault nie bez powodu przestały być atrakcyjne dla ewentualnych klientów - po powrocie McLarena do silników Mercedesa, Alpine stało się jedynym zespołem napędzanym jednostkami francuskiego producenta.

Wygląda na to, że nie cieszymy się już uznaniem z tego tytułu - kontynuuje Francuz. Musimy jednak spojrzeć na to trzeźwym okiem. Nasz silnik przestał być atrakcyjny dla klientów. W przeszłośći za często strzelaliśmy sobie w stopę poprzez zbytnie dostosowywanie jednostek do życzeń naszych klientów.

Gdy klient był niezadowolony, rozwijaliśmy się w dwóch kierunkach i tym samym wyrządzaliśmy krzywdę sami sobie. W tej chwili czerpiemy korzyści ze skupienia się na sobie. Gdy wszystko dobrze się ułoży, byłoby ciekawie znów mieć jednego lub dwóch klientów - zakończył Rossi.