Zak Brown oskarża zespoły o lobbing w sprawie limitów budżetowych

Kilka ekip ma optować za zwiększeniem limitu z uwagi na ewentualne uszkodzenia w sprintach.
18.01.2218:59
Maciej Wróbel
1562wyświetlenia
Embed from Getty Images

Dyrektor zarządzający McLarena, Zak Brown, stwierdził, że czołowe zespoły F1 uczyniły ze sportu swojego zakładnika poprzez lobbowanie za zwiększeniem limitów budżetowych z uwagi na sobotnie sprinty kwalifikacyjne.

W ubiegłym sezonie w F1 zadebiutowały sobotnie sprinty kwalifikacyjne. Nowy format weekendu wyścigowego został przetestowany na Silverstone, Monzy oraz Interlagos. Nowe regulacje obejmowały również rozszerzenie limitu budżetowego za udział w sobotnich sprintach. Zespoły otrzymywały po 150 tysięcy dolarów za każdy sprint, a także 100 tysięcy dolarów, jeśli ich samochód uległ w tej sesji wypadkowi.

Na rok 2022 F1 planuje zorganizować sześć wyścigów sprinterskich przy limicie budżetowym zmniejszonym ze 145 do 140 milionów dolarów. Największe zespoły mają jednak naciskać w sprawie zwiększenia limitu z powodu organizacji dodatkowych sprintów. Takie podejście postanowił za pośrednictwem oficjalnej strony McLarena skrytykować Zak Brown. Musimy wciąż dążyć do zrównoważenia gospodarczego w tym sporcie - powiedział Amerykanin. Niektóre zespoły stale jednak szukają wymówek w celu zwiększenia limitu budżetowego i zwyciężania mistrzostw za pomocą książeczek czekowych.

Postępujący lobbing niektórych zespołów mający na celu zwiększenie limitu budżetowego na straty poniesione w wyniku zniszczeń w sprintach jest tego przykładem. Inicjatywa ta pozwoliła F1 na powitanie nowych fanów i powiększenia ich grona na całym świecie. Mimo to, zespoły te nadal domagają się zwiększenia limitu o wygórowaną kwotę pomimo tego, że każdy widział, iż podczas tych wyścigów poniesiono bardzo niewielkie straty. To naprawdę słabo zawoalowana próba obrony przed utratą swojej przewagi.

Obecna struktura zarządzania sportem pozwala na sytuację, w której niektóre zespoły, aby obronić swoją przewagę, efektywnie czynią ze sportu swojego zakładnika i oddzielają od tego, co jest najlepsze dla fanów i ogólnie samego sportu. Zdaje się, że te zespoły nie są w stanie zaakceptować faktu, iż limity budżetowe są w najlepszym interesie dla tego sportu i nie mogą porzucić nawyku wydawania pieniędzy, by utrzymać się z przodu.

Brown wyraził także frustrację z faktu kooperacji pomiędzy poszczególnymi zespołami jak również i dozwolonej ilości współdzielonej technologii. Dodatkowo, zagrożenie związane z zespołami A i zespołami B nie zniknęło i ważne jest, aby wzmocnić zarządzanie sportem, by temu zapobiec. Regulamin w obecnej formie jest mocno nastawiony na zespoły klienckie/B, co stoi w sprzeczności z ogólną zasadą F1 jako grupy samodzielnych konstruktorów rywalizujących ze sobą na równych warunkach. To umniejsza to, co znaczy bycie 'zespołem F1' i tkankę tego sportu.

F1 potrzebuje dziesięciu prawdziwych konstruktorów, w której każdy zespół - oprócz dzielenia się jednostkami napędowymi i, ewentualnie, skrzyniami biegów - musi zaprojektować i wyprodukować wszystkie części, które mają znaczenie dla osiągów. Obecnie mamy zbyt dużą różnorodność wśród modeli biznesowych pomiędzy zespołami F1. Próba zastosowania tego samego zestawu złożonych regulacji dla każdego z nich, a następnie efektywne ich egzekwowanie byłaby nazbyt skomplikowana i w rezultacie narażona na szwank.

To środowisko z ograniczonym budżetem powinno pozwolić zespołom na stanie się bardziej rozpoznawalnymi jednostkami, na swoich własnych warunkach, z realistycznym budżetem. Nie powinny mieć również wówczas obaw o znaczące różnice w osiągach wynikające z tego, ile dany zespół jest w stanie wydać.

W kilku słowach, obecna sytuacja pozwala zespołom B być nadmiernie konkurencyjnymi w porównaniu z konstruktorami, a zespołom A być nadmiernie konkurencyjnymi ze względu na korzyści płynące z posiadania zespołu B. Jeśli tego nie skorygujemy, to będzie to oznaczać, iż każdy zespół mający mistrzowskie aspiracje musi mieć zespół B, a to już po prostu nie jest Formuła 1.

Brown wskazał również na polityczny aspekt związany z tego typu kooperacjami i faktem, iż mniejsze stajnie zazwyczaj w głosowaniach w sprawach FIA głosują tak samo, jak ich zespół 'seniorski' bądź dostawca jednostek napędowych.

Ponadto presja wywierana w głosowaniach przez zespoły A na zespoły B nie jest spójna z wizją promocji sprawiedliwego sportu opartego na indywidualnych wysiłkach każdego z zespołów. Jak już mówiłem wcześniej - a te zespoły tego nie przyznają - zdarza się, że mniejsze zespoły głosują wbrew własnym interesom w celu zaspokojenia potrzeb swojego 'zespołu A' - dodał 50-latek.