Brown: 'Pantomima' w Abu Zabi dowodem na potrzebę reform w F1

Amerykanin liczy na to, że nowe władze ograniczą wpływ zespołów na kształtowanie przepisów.
18.01.2217:57
Maciej Wróbel
1455wyświetlenia
Embed from Getty Images

Dyrektor zarządzający McLarena, Zak Brown, wezwał szefostwo Formuły 1 oraz FIA, by te podjęły stanowcze kroki mające na celu ograniczenie władzy jaką dysponują obecnie zespoły F1.

Wciąż nie milkną echa po rozegranym nieco ponad miesiąc temu Grand Prix Abu Zabi, w trakcie którego doszło do kontrowersyjnych decyzji sędziowskich związanych z neutralizacją w końcówce wyścigu. Na ich mocy na jedno okrążenie przed końcem zmagań oddublować mogli się kierowcy dzielący Maxa Verstappena od prowadzącego Lewisa Hamiltona. Dysponujący świeższym ogumieniem Holender mógł dzięki temu przeprowadzić udany atak na swojego rywala i sięgnąć po zwycięstwo dające mu pierwszy w karierze tytuł mistrza świata.

W sprawie podjętych wówczas przez dyrekcję wyścigu decyzji trwa oficjalne dochodzenie FIA. Zdaniem Zaka Browna z McLarena doświadczenia z Abu Zabi pokazują, że F1 i FIA potrzebują zmian. Według Amerykanina pojawienie się nowego prezydenta FIA, Mohammeda bin Sulayema stwarza doskonałą okazję do obrania nowego podejścia, które pozwoli na uniknięcie podobnych pantomimicznych przesłuchań, do jakich doszło na Yas Marina.

To oczywiste, iż niektóre przepisy i zarządzanie nimi nie są do zaakceptowania w obecnym kształcie - powiedział Brown. Nikt nie jest zadowolony z niespójności w przestrzeganiu przepisów, lecz było to wykorzystywane notorycznie przez zespoły w celu niesprawiedliwego uzyskania przewagi

Mówiłem już wcześniej, że zespoły mają zbyt dużo władzy i musi ona zostać poddana ograniczeniu. Odgrywamy znaczącą rolę w kreśleniu nowych regulacji i zarządzaniu Formułą 1, a wpływ ten nie zawsze wynika z tego, co jest najlepsze dla tego sportu.

Tak, należy konsultować się z zespołami i brać pod uwagę ich perspektywę, szczególnie w długoterminowych kwestiach strategicznych. Czasem jednak wydawało się, że tym sportem zarządzają pewne zespoły. Nie zapominajmy jednak, że my, zespoły, tak jak wszyscy mamy swój wkład w niespójności w egzekwowaniu przepisów. To zespoły wywierały presję, aby za wszelką cenę uniknąć ukończenia wyścigów za samochodem bezpieczeństwa.

To zespoły głosowały za wieloma przepisami, na które obecnie narzekają. To zespoły korzystały z transmitowania rozmów radiowych z dyrektorem wyścigu, by wymusić kary i określone rezultaty wyścigów. Doszło w końcu do momentu, w którym rozemocjonowany szef zespołu gra pod publiczkę i naciska na dyrekcję wyścigu. To nie było czymś budującym dla F1. Przypominało to bardziej pantomimiczne przesłuchanie, aniżeli szczyt globalnego sportu.

Poprzedni prezydent FIA, Jean Todt, opierał swoje rządzy na zasadzie konsensusu, co oznaczało wiele konsultacji i wpływów ze strony zespołów w kwestii kształtowania nowych regulacji. Brown nie ukrywa, iż liczy na to, że bin Sulayem obierze zgoła odmienne podejście i podkreśla, że teraz jest właściwy czas na zmiany, jako iż F1 zmieniła się na lepsze dzięki zmianie właściciela na początku 2017 roku.

Grudniowy wybór Mohammeda bin Sulayema na nowego prezydenta FIA daje okazję na zbiorową reformę sposobu, w jaki działa Formuła 1 - kontynuuje 50-latek. To oczywiste, że należy skoncentrować się na wydarzeniach z Abu Zabi z końca ostatniego sezonu, co jest przedmiotem dochodzenia FIA, ale jest to moim zdaniem bardziej objaw, niż przyczyna.

Pojawiły się systemowe problemy dotyczące dostosowania i jasności co do tego, kto ustala zasady - FIA czy zespoły - które przejawiały się, niejednokrotnie dość mocno, w ostatnich kilku latach. Oznaki trudności organizacyjnych widzieliśmy już w Australii w 2020 czy w ubiegłorocznym Grand Prix Belgii - obie te imprezy były nacechowane brakiem przygotowania do tego, co się wydarzyło, a także tymczasową inercją w kwestii opracowania rozwiązań.

Zwiększenie transparentności w kwestii ról FIA i F1 i potrzeba zwiększonego przywództwa w tym sporcie niewątpliwie znajdzie się w programach Mohammeda bin Sulayema i Stefano Domenicalego i ich zespołach. Poprzednie administracje prezentowały zwykle autokratyczny styl zarządzania, więc aby wskazać sportowi właściwy kierunek, konieczne było obranie bardziej konsultacyjnego podejścia z zespołami i zainteresowanymi stronami.

W sporcie doszło do udanego resetu, a teraz, posuwając się do przodu, istnieje potrzeba powrotu do silniejszego, bardziej dyrektywnego przywództwa i zarządzania na szczycie tej dyscypliny. Jestem przekonany, że zobaczymy zwiększone przywództwo FIA i F1 i że wspólnie, jako opiekunowie tego sportu skoncentrujemy się na jego ewolucji i nie będziemy uchylać się od odpowiedzialności, gdy przyjdzie nam podejmować trudne decyzje - zakończył Brown.