Norris wierzy w pokonanie Astona Martina

Zdaniem Brytyjczyka, dużym atutem zespołu jest punktujący drugi kierowca.
29.09.2312:18
Maciej Wróbel
811wyświetlenia
Embed from Getty Images

Lando Norris uważa, że McLaren jest w stanie pokonać Astona Martina w walce o czwarte miejsce w mistrzostwach konstruktorów.

Aston Martin rozpoczął sezon 2023 jako druga siła w stawce, podczas gdy McLaren zaliczył bardzo nieudane pierwsze Grand Prix i po pierwsze punkty sięgnął dopiero w Australii. W drugiej połowie sezonu role niejako się odwróciły i to stajnia z Woking wyrosła na jednego z głównych rywali Red Bulla w walce o czołowe lokaty.

Dzięki znacznemu postępowi w rozwoju tegorocznej konstrukcji od Grand Prix Wielkiej Brytanii Lando Norris aż czterokrotnie stawał na podium. W Japonii swoje pierwsze podium w wyścigu głównym świętował także Oscar Piastri, który wcześniej zdołał wywalczyć również drugie miejsce w sprincie w Belgii.

Dzięki podwójnemu podium na Suzuce McLaren zredukował stratę do czwartego Astona Martina z 78 do 49 punktów. Lando Norris nie ma wątpliwości, że jego zespół dysponuje obecnie samochodem zdolnym do zniwelowania tej straty w kolejnych wyścigach.

Brytyjczyk dodaje, że dodatkowym atutem McLarena jest to, że dużo punktów zdobywa także drugi kierowca zespołu - Oscar Piastri. Dla porównania, Lance Stroll wciąż czeka na swoją pierwszą zdobycz punktową po letniej przerwie.

Nie sądziłem, że jesteśmy aż tak blisko, ale jeśli jest to 49 punktów, to zdecydowanie uważam, że jest to możliwe - stwierdził Norris zapytany o to, czy wierzy w pokonanie Astona Martina w sezonie 2023.

Nie zostało zbyt wiele wyścigów. Jestem pewien, że w kilku z nich Aston będzie nieco mocniejszy, ale wydaje mi się, że w tej chwili mamy tę przewagę nad innymi zespołami, że mamy dwóch kierowców, którzy walczą o wysokie pozycje i duże punkty.

Nie wszystkie zespoły mogą się tym obecnie poszczycić, więc myślę, że to nam pomaga. Możemy pomagać sobie nawzajem, co jest w tej chwili dużym atutem na tle większości zespołów.

Choć McLaren wciąż pracuje nad usprawnieniami dla MCL60, by ten lepiej spisywał się w wolniejszych zakrętach, Norris uważa, że pakiet, którym zespół dysponuje obecnie, powinien zapewnić dobre osiągi na resztę sezonu. Mamy tendencję wzrostową. Dokonujemy dużych postępów, a dni takie jak ten w Japonii są na to dowodem.

Nawet jeśli znajdą się jakieś trudniejsze wyścigi i nie tak bezproblemowe jak ten w Japonii, to i tak uważam, że postęp, jaki wykonaliśmy w tym sezonie, jest czymś niesamowitym. Od tego, co było na początku sezonu do finiszowania 19 sekund za zwycięzcą. To jasny dowód. Jestem więc dumny ze wszystkich i będziemy dalej naciskać.

Szef McLarena, Andrea Stella, zachowuje natomiast spokój i podkreśla, że zespół nie będzie walczył o czwarte miejsce za wszelką cenę. Nie chcę nawet myśleć o tym, że ktokolwiek w McLarenie potrzebuje tego typu marchewki, by mocniej naciskać. Wierzę, że każdy naciska w najszybszym, ale zrównoważonym, rozsądnym tempie. To jest to, czego chcę i to jest to, co - jak myślę - dzieje się w tej chwili.

Jeśli zaczniemy myśleć «Teraz musimy zająć czwarte miejsce, damy radę zdobyć czwarte miejsce», to każdy powie «Andrea, my to wiemy, nie musisz nam tego mówić. Nie musimy tego ogłaszać całemu światu». Działamy po prostu najszybciej, jak możemy. Takie jest nasze nastawienie - powiedział Włoch.

Tymczasem szef Astona Martina, Mike Krack, nie ma wątpliwości, że jego zespół musi wydobyć więcej tempa ze swojego samochodu. To ciężka walka. Myślę, że musimy skupić się na nadchodzących wyścigach. Musimy dostarczyć maksimum pod względem niezawodności, czego nie udało się nam osiągnąć w Japonii. Mieliśmy tylko jeden samochód na mecie, więc nie możemy popełnić błędów operacyjnych i skupić się na sobie.

Nie mamy wpływu na to, co robią inni. Przed nami jednak jest kilka sprintów. Być może czasem spadnie też deszcz. Walka będzie więc długa i trudna. Zawsze jestem pewny siebie, ale musimy być lepsi pod kątem niezawodności oraz osiągów - dodał Krack.