Hamilton: Liberty Media wykonało fantastyczną pracę

Brytyjczyk broni władze F1 przed krytyką za organizację GP Las Vegas.
16.11.2314:45
Nataniel Piórkowski
1330wyświetlenia
Embed from Getty Images

Lewis Hamilton przyznaje, że Grand Prix Las Vegas nigdy nie będzie takie, jak Silverstone, jednak nie rozumie ludzi, którzy krytykują Formułę 1 za organizację nowego wyścigu.

Stany Zjednoczone stały się dla Liberty Media kluczowym rynkiem. W tym roku w USA zorganizowano już dwa wyścigi w Miami i Austin. Trzecim i ostatnim będzie debiutujące w kalendarzu GP Las Vegas.

Pomimo wielkich oczekiwań pierwsza edycja imprezy budzi mieszane odczucia wśród fanów i samych mieszkańców miasta. Organizator został zmuszony do znacznego obniżenia cen biletów. Podobnie postąpiły hotele oferujące pokoje z widokiem na tor.

Ceremonia otwarcia nie spotkała się ze szczególnym zainteresowaniem kibiców a część kierowców bez ogródek sugerowało, że w Las Vegas liczy się widowisko a nie sport.

Odmienną opinią podzielił się Lewis Hamilton: Sport cały czas się rozwija. Ostatecznie to biznes i myślę, że powinniśmy być tutaj świadkami dobrego ścigania.

Stany to ogromny kraj. Myślę, że aby naprawdę wykorzystać potencjał tutejszego rynku, naprawdę zachwycić lokalną publiczność, potrzebowaliśmy co najmniej dwóch wyścigów. Jeden nie wystarczył.

Vegas to jedno z najbardziej kultowych i wyjątkowych miast w USA. Światła, show… To wszystko składa się na wielkie widowisko - kontynuował siedmiokrotny mistrz świata.

To nigdy nie będzie drugie Silverstone, ale może z biegiem czasu ludzie w Stanach pokochają ten sport, tak jak my [w Wielkiej Brytanii], którzy mieliśmy przywilej dorastania z nim i doświadczania go na własnej skórze.

Embed from Getty Images

Może ten tor będzie dobry, może zły. W symulatorze był taki sobie. Na pewno nie jest to Silverstone, ale dopóki nie wyjedziemy na tor trudno cokolwiek komentować.

Słyszałem, że wiele osób narzeka na kierunek, w jakim podążają Liberty i Stefano [Domenicali], ale sądzę, że wykonali fantastyczną pracę. Nasz sport dynamicznie się rozwija. Gdy tylko w kinach pojawi się nowy film [z Bradem Pittem] ujrzymy jeszcze większy wzrost zainteresowania.

Wskazując kolejne kierunki ekspansji serii Grand Prix, Hamilton nie zapomina o Afryce. Popieram pod tym względem Stefano, bo naprawdę chcę wziąć udział w wyścigu w Republice Południowej Afryki lub ogólnie gdzieś w Afryce. Jeśli nie będzie to RPA, to mam nadzieję, że udamy się gdzie indziej, bo jesteśmy już na wszystkich kontynentach, tylko nie tam.

Kolejnym krokiem jest pomyślenie o wpływie, jaki wywieramy w różnych miejscach. Nie powinniśmy być jak objazdowy cyrk, który pojawia się i znika. Powinniśmy zastanowić się, w jaki sposób możemy pozytywnie wpływać na lokalne społeczności - podkreślił zawodnik ze Stevenage.