Sainz: Ten sezon jest dla mnie jak jazda kolejką górską

Dwa tygodnie po zabiegu chirurgicznym, Hiszpan stanął na najwyższym stopniu podium.
24.03.2407:25
Nataniel Piórkowski
593wyświetlenia
Embed from Getty Images

Carlos Sainz przyznał, że zwycięstwo w GP Australii doskonale wpisuje się w emocjonalny sezon 2024, jaki przeżywa w Ferrari.

Sainz powrócił do ścigania dwa tygodnie po zapaleniu wyrostka robaczkowego, potwierdzając, że nie czuje się jeszcze w stu procentach sprawny fizycznie.

Mimo tego Hiszpan wywalczył drugie miejsce w kwalifikacjach a w niedzielę zgarnął pierwsze zwycięstwo od ubiegłorocznego GP Singapuru, wykorzystując problemy lidera klasyfikacji generalnej - Maxa Verstappena.

Pomimo doskonałej dyspozycji, Sainz prowadzi poszukiwania kokpitu na sezon 2025 - od lutego wiadomo bowiem, że po zakończeniu obecnej kampanii, jego miejsce w Ferrari zajmie Lewis Hamilton.

Za nami bardzo dobry wyścig. Czułem się całkiem nieźle. Oczywiście jestem trochę sztywny i pod tym względem nie było to może najłatwiejsze popołudnie, ale miałem szczęście, że jechałem sam i mogłem w większym stopniu kontrolować swoje tempo, zarządzać oponami i tak dalej. Z tego względu nie był to najcięższy wyścig, jaki można byłoby sobie wyobrazić.

Jestem bardzo szczęśliwy, bardzo dumny z naszego zespołu. Cieszę się z dubletu wywalczonego wspólnie z Charlesem. To udowadnia, że ciężka praca popłaca. Życie potrafi pisać szalone scenariusze. Najpierw wiadomość z początku roku, później podium w Bahrajnie, wyrostek, powrót a teraz zwycięstwo. Czuję się jak na kolejce górskiej.

Po wycofaniu się Verstappena, Sainz umiejętnie kontrolował wyścig. Hiszpan zdradził jednak, że obawiał się samochodu bezpieczeństwa bądź przerwania rywalizacji.

Od drugiego okrążenia, gdy wysunąłem się na prowadzenie, powiedziałem sobie, że z tempem jakie zaprezentowałem wczoraj, uda mi się dowieźć ten wynik do mety. Zwłaszcza jadąc na prowadzeniu i zarządzając ogumieniem.

Oczywiście gdzieś z tyłu głowy krążyły myśli o ryzyku samochodu bezpieczeństwa lub czerwonej fladze. Na szczęście wyścig okazał się czysty i nie wydarzyło się zbyt wiele incydentów.

Przykro mi z powodu kraksy George'a. Wyglądało to poważnie. Mam nadzieję, że wszystko z nim w porządku - podsumował zawodnik Scuderii.