Verstappen: To było jak jazda z zaciągniętym hamulcem ręcznym

Kierowca Red Bulla podkreśla, że kiedyś musiał nadejść dzień, gdy nie ukończy wyścigu.
24.03.2407:05
Nataniel Piórkowski
1304wyświetlenia
Embed from Getty Images

Max Verstappen potwierdził, że Red Bull zdawał sobie sprawę z problemów z hamulcem w jego bolidzie od samego startu GP Australii.

Trzykrotny mistrz świata wycofał się z wyścigu już na czwartym okrążeniu, z dymem wydobywającym się z obszaru prawego tylnego koła. Gdy Holender zjeżdżał do alei serwisowej, hamulec stanął w płomieniach.

Praktycznie gdy tylko zgasły światła na starcie, dostrzegliśmy w danych, że tylny hamulec uległ zblokowaniu. Temperatura cały czas rosła - tłumaczył Verstappen na antenie Sky.

W zasadzie wyglądało to tak, jakbym jechał z zaciągniętym hamulcem ręcznym. To dlatego od razu wyczułem, że bolid dziwnie prowadzi się w niektórych zakrętach.

Verstappen dodał, że niska awaryjność, z której słynie Red Bull, pozwala mu łatwiej pogodzić się z problemem z Melbourne. Mieliśmy mnóstwo wyścigów ze świetną niezawodnością. Wiedziałem, że nadejdzie moment, gdy ta passa dobiegnie końca. Niestety, doszło do tego dzisiaj.

Przez dwa lata trzymaliśmy bardzo wysoki poziom pod względem niezawodności. To naprawdę imponujące. Wiadomo, że nigdy nie będziesz zadowolony z dni takich, jak ten, ale teraz ważniejsze jest zrozumienie tego, w jaki sposób doszło do awarii.

Zawodnik Red Bulla dodał, że w trakcie okrążeń rozgrzewkowych, wykonanych po otwarciu alei serwisowej, nic nie wskazywało na problemy. Balans był całkiem niezły i czułem, że dokonaliśmy postępów względem sytuacji z piątkowych treningów. Cóż, są rzeczy, których nie jesteś w stanie kontrolować.