Russell: Wierzę w naszą przyszłoroczną jednostkę napędową
Kierowca Mercedesa liczy na dobry start sezonu 2026
29.08.2518:55
84wyświetlenia
Embed from Getty Images
George Russell wyraził duże zaufanie do nowej jednostki napędowej Mercedesa na sezon 2026. Brytyjczyk podkreślił jednak, że konkurencja ze strony zespołów klienckich - takich jak McLaren - może sprawić, że przewaga fabrycznego teamu będzie tylko minimalna.
Od przyszłego sezonu F1 czeka ogromna rewolucja regulaminowa - zmienią się zarówno przepisy dotyczące jednostek napędowych, jak i konstrukcji nadwozi. To wejście w nieznane dla wszystkich producentów. Plotki z padoku sugerują jednak, że Mercedes jest wyjątkowo pewny swojego projektu, co potwierdza także fakt, że sprzeciwiał się dalszym interwencjom FIA dotyczącym rozwoju silników.
Podczas spotkania z mediami w Zandvoort, Russell opowiedział o swoich wrażeniach z pracy nad nowym silnikiem. Choć jego kontrakt na 2026 rok nie jest jeszcze podpisany, kierowca zapewnił, że jest spokojny o swoją przyszłość i pełen wiary w projekt.
Brytyjczyk uważa jednak, że nawet najlepsza jednostka nie zagwarantuje Mercedesowi dominacji.
Russell zwrócił też uwagę na rolę paliw, które od 2026 roku będą w pełni zrównoważone:
Integracja silnika z podwoziem zawsze daje zespołowi fabrycznemu pewną przewagę, ponieważ projektowane są one równolegle. Dla zespołów klienckich, takich jak McLaren, wszystko zależy od tego co dostarczy zespół silnikowy Mercedesa. Russell jednak nie uważa, by miało to kluczowe znaczenie:
George Russell wyraził duże zaufanie do nowej jednostki napędowej Mercedesa na sezon 2026. Brytyjczyk podkreślił jednak, że konkurencja ze strony zespołów klienckich - takich jak McLaren - może sprawić, że przewaga fabrycznego teamu będzie tylko minimalna.
Od przyszłego sezonu F1 czeka ogromna rewolucja regulaminowa - zmienią się zarówno przepisy dotyczące jednostek napędowych, jak i konstrukcji nadwozi. To wejście w nieznane dla wszystkich producentów. Plotki z padoku sugerują jednak, że Mercedes jest wyjątkowo pewny swojego projektu, co potwierdza także fakt, że sprzeciwiał się dalszym interwencjom FIA dotyczącym rozwoju silników.
Podczas spotkania z mediami w Zandvoort, Russell opowiedział o swoich wrażeniach z pracy nad nowym silnikiem. Choć jego kontrakt na 2026 rok nie jest jeszcze podpisany, kierowca zapewnił, że jest spokojny o swoją przyszłość i pełen wiary w projekt.
Jestem zdecydowanie bardzo pewny naszej jednostki napędowej. Przez ostatnie 10 lat, a pewnie nawet dłużej, nie przypominam sobie, żeby Mercedes nie miał najlepszego silnika w F1. Może poza 2019 rokiem - ale wtedy były inne powody!- zażartował Russell, nawiązując do kontrowersyjnego silnika Ferrari i ugody z FIA.
Brytyjczyk uważa jednak, że nawet najlepsza jednostka nie zagwarantuje Mercedesowi dominacji.
McLaren będzie miał ten sam silnik, Alpine też, a nawet Williams w tym roku wygląda coraz mocniej. Sam fakt, że mamy świetny silnik i dobre paliwo z Petronasem, nie oznacza, że to my będziemy najlepszym zespołem
Russell zwrócił też uwagę na rolę paliw, które od 2026 roku będą w pełni zrównoważone:
Nigdy wcześniej nie rozmawiało się o wydajności paliwa, a to naprawdę ogromny czynnik na przyszły rok.
Integracja silnika z podwoziem zawsze daje zespołowi fabrycznemu pewną przewagę, ponieważ projektowane są one równolegle. Dla zespołów klienckich, takich jak McLaren, wszystko zależy od tego co dostarczy zespół silnikowy Mercedesa. Russell jednak nie uważa, by miało to kluczowe znaczenie:
Oczywiście zawsze jest to mała przewaga dla zespołu fabrycznego, ale szczerze mówiąc, uważam, że jest ona bardzo minimalna. Większość osiągów pochodzi z aerodynamiki i zarządzania oponami. Widzieliśmy ogromny postęp McLarena w tych obszarach w tym roku, więc integracja silnika z podwoziem nie będzie ich znacząco ograniczać.