Andrea Stella: musimy zmienić przepisy przed pierwszym wyścigiem
Obecnie największe obawy budzą procedury startowe.
16.02.2611:23
10wyświetlenia
Embed from Getty Images
Szef McLarena Andrea Stella wezwał środowisko Formuły 1 do wprowadzenia poprawek w przepisach dotyczących jednostek napędowych 2026 jeszcze przed inauguracją sezonu w Melbourne, podkreślając, że chodzi przede wszystkim o kwestie bezpieczeństwa i jakości widowiska.
Testy przedsezonowe w Barcelonie i Bahrajnie ujawniły trzy główne problemy związane z nową generacją hybrydowych jednostek napędowych: skomplikowane procedury startowe, trudności z wyprzedzaniem oraz konieczność częstego stosowania techniki lift-and-coast.
Największe obawy budzą procedury startowe. Obecnie kierowcy muszą przez wiele sekund utrzymywać gaz wciśnięty, aby odpowiednio „rozkręcić” turbosprężarkę, co zwiększa ryzyko wolnego ruszenia lub aktywacji systemu anti-stall.
Jednym z proponowanych rozwiązań jest wydłużenie czasu na przygotowanie jednostki napędowej na polach startowych, aby każdy kierowca miał możliwość osiągnięcia odpowiedniego poziomu doładowania.
Kolejnym problemem jest wyprzedzanie. Usunięcie DRS i wprowadzenie aktywnej aerodynamiki sprawia, że samochody jadące za rywalem mają bardzo podobny opór powietrza i moc, co znacząco utrudnia ataki.
Zespół uważa również, że obecny tryb boost nie kompensuje w pełni braku DRS, ponieważ samochody często mają zbyt mało energii, by z niego skorzystać. Jednym z pomysłów jest zmniejszenie maksymalnej mocy elektrycznej w wyścigu z obecnych 350 kW, co pozwoliłoby zachować energię na dłużej.
Trzeci obszar to konieczność odpuszczania gazu na prostych, co może prowadzić do bardzo dużych różnic prędkości między samochodami.
Jednym z rozwiązań miałoby być zwiększenie limitu tzw. superclippingu, czyli momentu, w którym samochód zaczyna odzyskiwać energię mimo pełnego gazu.
Nie wiadomo jeszcze, czy zespoły osiągną porozumienie podczas nadchodzącego spotkania Komisji F1, choć FIA może wprowadzić zmiany samodzielnie, jeśli uzna je za niezbędne z punktu widzenia bezpieczeństwa.
Szef McLarena Andrea Stella wezwał środowisko Formuły 1 do wprowadzenia poprawek w przepisach dotyczących jednostek napędowych 2026 jeszcze przed inauguracją sezonu w Melbourne, podkreślając, że chodzi przede wszystkim o kwestie bezpieczeństwa i jakości widowiska.
Testy przedsezonowe w Barcelonie i Bahrajnie ujawniły trzy główne problemy związane z nową generacją hybrydowych jednostek napędowych: skomplikowane procedury startowe, trudności z wyprzedzaniem oraz konieczność częstego stosowania techniki lift-and-coast.
Największe obawy budzą procedury startowe. Obecnie kierowcy muszą przez wiele sekund utrzymywać gaz wciśnięty, aby odpowiednio „rozkręcić” turbosprężarkę, co zwiększa ryzyko wolnego ruszenia lub aktywacji systemu anti-stall.
Nie mówimy o tym, kto jest szybki w kwalifikacjach czy wyścigu. Mówimy o bezpieczeństwie na polach startowych- podkreślił Stella.
Są kwestie ważniejsze niż rywalizacja sportowa, a bezpieczeństwo na starcie można poprawić prostą zmianą przepisów.
Jednym z proponowanych rozwiązań jest wydłużenie czasu na przygotowanie jednostki napędowej na polach startowych, aby każdy kierowca miał możliwość osiągnięcia odpowiedniego poziomu doładowania.
Kolejnym problemem jest wyprzedzanie. Usunięcie DRS i wprowadzenie aktywnej aerodynamiki sprawia, że samochody jadące za rywalem mają bardzo podobny opór powietrza i moc, co znacząco utrudnia ataki.
W przeszłości DRS dawał ogromną przewagę aerodynamiczną. Teraz, gdy jedziesz za kimś, masz ten sam opór i tę samą moc, więc wyprzedzanie staje się bardzo trudne- wyjaśnił Stella.
Zespół uważa również, że obecny tryb boost nie kompensuje w pełni braku DRS, ponieważ samochody często mają zbyt mało energii, by z niego skorzystać. Jednym z pomysłów jest zmniejszenie maksymalnej mocy elektrycznej w wyścigu z obecnych 350 kW, co pozwoliłoby zachować energię na dłużej.
Trzeci obszar to konieczność odpuszczania gazu na prostych, co może prowadzić do bardzo dużych różnic prędkości między samochodami.
To może tworzyć sytuacje podobne do wypadków, których nie chcemy już oglądać w Formule 1- ostrzegł Stella, nawiązując m.in. do głośnego incydentu Marka Webbera w Walencji w 2010 roku.
Jednym z rozwiązań miałoby być zwiększenie limitu tzw. superclippingu, czyli momentu, w którym samochód zaczyna odzyskiwać energię mimo pełnego gazu.
Chodzi o trzy proste rzeczy - starty, wyprzedzanie i ograniczenie lift-and-coast. Rozwiązania techniczne istnieją i powinny zostać omówione na najbliższej Komisji F1- podsumował Stella.
To konieczne, bo jest możliwe i proste do wdrożenia.
Nie wiadomo jeszcze, czy zespoły osiągną porozumienie podczas nadchodzącego spotkania Komisji F1, choć FIA może wprowadzić zmiany samodzielnie, jeśli uzna je za niezbędne z punktu widzenia bezpieczeństwa.