Leclerc również kwestionuje strategię Ferrari na Zandvoort

Monakijczyk przyznał, że nie rozumiał decyzji zespołu o momencie drugiego pit stopu.
24.08.2615:18
Karol Kos
25wyświetlenia
Embed from Getty Images

Charles Leclerc podobnie jak Lewis Hamilton postanowił zakwestionować wybory strategiczne Ferrari w Grand Prix Holandii.

Siedmiokrotny mistrz świata już w trakcie wyścigu skrytykował swój zespół za brak poleceń zespołowych, realizując zupełnie odmienną strategię niż partner. Hamilton korzystając z innych zestawów opon, a także mając lepsze tempo, w rezultacie znalazł się w dużo gorszej pozycji, by przebijać się dalej przez stawkę.

Finalnie zamiast przepuścić Brytyjczyka, Ferrari zdecydowało się ściągnąć Charlesa Leclerca na drugi pit stop. Monakijczyk przyznał, że wybory zespołu podejmowane w trakcie zawodów na Zandvoort także budzą jego wątpliwości.

Nie do końca rozumiałem, dlaczego musieliśmy zjechać tak blisko pit stopu George'a [Russella]. W praktyce oznaczało to pogodzenie się z finiszem za nim. Przy różnicy dwóch czy trzech okrążeń niewiele mogłem zrobić - powiedział Monakijczyk.

Czułem, że w moich oponach zostało jeszcze trochę potencjału. Oczywiście Lewis i ja realizowaliśmy w tamtym momencie różne strategie, ale wydawało mi się, że właściwym rozwiązaniem byłoby pozostanie na torze trochę dłużej. Ostatecznie jest, jak jest.

Leclerc zaznaczył jednocześnie, że nie wszystkie problemy Ferrari wynikały bezpośrednio z decyzji strategicznych. Jego zdaniem zespół miał również pecha z momentem pojawienia się VSC, a fundamenty pod trudny wyścig położył już dzień wcześniej. Myślę, że przede wszystkim mieliśmy trochę pecha z momentem wprowadzenia wirtualnego samochodu bezpieczeństwa. Co ważniejsze, nie wykonaliśmy dobrej pracy w kwalifikacjach i zapłaciliśmy za to, rozpoczynając wyścig z dalszych pozycji - stwierdził.

Po Zandvoort Formuła 1 przeniesie się na Monzę, gdzie Ferrari wystąpi przed własnymi kibicami. Leclerc nie ukrywa, że Grand Prix Włoch ma dla niego szczególne znaczenie, ale przed weekendem pozostaje ostrożny w swoich oczekiwaniach.

Monza jest oczywiście wyjątkowym miejscem dla kierowcy Ferrari. Jestem pewien, że dla Kimiego [Antonellego] również będzie to szczególny weekend. Nie do końca wiem, czego się spodziewać. Jeśli spojrzę na Silverstone i Spa, na papierze były to tory podobne do Monzy pod tym względem, że spodziewaliśmy się problemów, a okazaliśmy się znacznie mocniejsi, niż zakładaliśmy.

Mam nadzieję, że na Monzy będzie podobnie. Gdybyście jednak zapytali mnie teraz, powiedziałbym, że prawdopodobnie czeka nas trudny weekend. Przywieziemy jednak poprawki i mam nadzieję, że zadziałają - podsumował Leclerc.