Legault krytykuje obecny model ekonomiczny F1
"Powoli widać, że ten domek z kart zaczyna się walić"
11.04.0919:05
2727wyświetlenia

W ostatnim wywiadzie dla kanadyjskiej gazety La Presse, były promotor Grand Prix Kanady - Normand Legault stwierdził, że obecny model ekonomiczny F1 nie sprawdzi się w twardej rzeczywistości.
Według niego, posiadacz większościowych udziałów w F1 - CVC Capital Partners rocznie otrzymuje z tego tytułu 240 mln USD, do czego muszą dołożyć 300 mln USD, aby spłacać dwumiliardowy dług. Konieczność zarobienia rocznie 540 mln USD wymusza żądanie od organizatorów wyścigów około 50 mln USD za prawo do goszczenia F1.
Przy takich cenach to nie może się opłacać (organizatorom wyścigów), nieważne jak by liczyli zyski- powiedział Legault, jako przykład podają ostatnie GP Australii.
Organizatorzy, którzy wiedzą co robią, tracą 40 mln USD rocznie. Jak długo będą w stanie to wytrzymać? Ktoś wreszcie zapyta, czy to się naprawdę opłaca. Musisz więc zakwestionować ten model ekonomiczny.
Spytany, czy organizatorzy wyścigów zaczynają to rozumieć, Legault odpowiedział, że wszystko na to wskazuje:
Powoli widać, że ten domek z kart zaczyna się walić. Francuska Federacja Sportów Motorowych odpuściła sobie sezon 2009, Hockenheim (prawdopodobnie) nie będzie miało wyścigu w 2010 roku, Nurburgring ma kłopoty, a Chińczycy rozpatrują opłacalność wyścigu po roku 2010.
Legault sądzi, że kierunek obrany przez Berniego Ecclestone'a - organizowanie wyścigów w egzotycznych zakątkach świata, takich jak Singapur i Bliski Wschód - jest zły, ponieważ niekoniecznie musi się wiązać ze specjalnym zainteresowaniem tamtejszej ludności Formułą 1.
Organizacja F1 w Azji to trochę jak organizowanie zespołu NHL w Nashville. W Montrealu było więcej ludzi w piątek, niż w niedzielę w kilku pozostałych GP. Nie wspominając o tym, że tu kibice nie wyglądają jak żołnierze w cywilnych ubraniach, jak dzieje się to w innych krajach.
Legault przyznał, że zarówno Kanadyjski rząd, jak i władze prowincji Quebec zrezygnowali z F1 w Montrealu z powodu niepewnej przyszłości F1.
Posiadanie 5-letniego kontraktu to świetna sprawa, ale czy wiadomo, co się za to kupi? Co się stanie, kiedy kolejny kierowca pokroju Hamiltona, Massy lub Kubicy wystartuje w innych mistrzostwach? Co kupujesz za 30 mln USD za rok? Jakie masz gwarancje?
Ponieważ są szanse na to, że FOTA może uniezależnić się od FIA i FOM w celu ustanowienia swoich własnych niezależnych mistrzostw, Legault ujawnił, że wiele razy o tym rozmawiał:
Jest taka ewentualność, ale nie wiem, jak się to rozwinie. Zapytany, czy w razie gdyby zaproponowano mu kierowanie niezależną serią wyścigową, jego drzwi stałyby otworem, roześmiał się i powiedział:
Nie ma nawet jeszcze drzwi!
Źródło: F1-Live.com
KOMENTARZE