Briatore tęskni za Formułą 1

Włoch postrzegany jest jako następca Berniego Ecclestone'a lub przyszły szef Ferrari
27.05.1112:45
Michał Roszczyn
2156wyświetlenia

Podczas wczorajszego pracowitego dla zespołów dnia przygotowań do Grand Prix Monako, oprócz zajętych swoimi obowiązkai członków ekip, na padoku Formuły 1 ponownie można było ujrzeć Flavio Briatore.

Ekstrawagancki Włoch - objęty do końca przyszłego roku zakazem powrotu do F1 - został zapytany przez dziennikarza hiszpańskiej gazety AS o to, kiedy wróci na tory mistrzostw świata. Jestem tu, nie widzisz mnie? - zaśmiał się.

Na poważnie, to brakuje mi współpracy z ludźmi na padoku i tego typu rzeczy, ale jestem w stałym kontakcie i jest w porządku. Czymś, za czym nie tęsknię, są podróże do Chin. Formuła 1 to wspaniały sport i bardzo chciałbym być jego częścią, gdyż mam tu dobrych przyjaciół - cytuje charyzmatycznego Włocha dziennik Daily Mail. Niemniej na chwilę obecną nie mam żadnych planów, aby tutaj w ogóle wrócić.

Briatore jest jednak postrzegany jako potencjalny następca Berniego Ecclestone'a, jak również jako przyszły szef zespołu Ferrari, który przechodzi obecnie fazę restrukturyzacji kadry kierowniczej po tym, jak od swoich obowiązków odsunięty został dotychczasowy dyrektor techniczny Aldo Costa. Wczoraj mogliśmy zobaczyć nagłą zwyżkę formy Ferrari w rękach Fernando Alonso, lecz według Briatore nie należy tego łączyć z odejściem Costy. Nie można oczekiwać, by odwołanie jednej osoby miało wszystko naprawić, choć konieczne były jakieś zmiany.

Włoch został także poproszony o wyrażenie swojego zdania na temat krytyki wobec Michaela Schumachera i zarzutów pod jego adresem, iż jego powrót do mistrzostw świata stoi pod znakiem pasma rozczarowań. Powrót był dla niego życiowym wyborem i nie możemy tego krytykować. Tak zdecydował i mam nadzieję, że czerpie z tego radość - czasami większą, czasami mniejszą, niemniej musimy to uszanować.

Źródło: onestopstrategy.com

KOMENTARZE

24
kabans
27.05.2011 08:23
nie lubie braitore tylko ze względu że podrywa trzy razy młodsze laski które lecą na jego kase, chociaż z drugiej strony to laski są po...... W tym momencie ma zonę modelkę o ponad dwa razy młodszą. Poleciała na jego fałdy i sflaczałe ciało czy "osobowość"?
yaper
27.05.2011 06:54
Briatore tęskni za F1, a ja tęsknie za Briatore w F1. Oby w 2013 roku ten ekstrawagancki jegomość został szefem Ferrari, o! Wszystkie kontrowersje związane z jego osobą zostawiam na bok i tym samym nie włączam się do powyższej polemiki. Tak wyrazistych i charyzmatycznych postaci ostatnio w F1 brak, zatem tylko czekam na rozwój wydarzeń.
kabans
27.05.2011 04:23
no wiec jak tego nie uważam za takie coś jak to jest postrzegane, chyba że rozpatruje to pod kątem piqueta który szantażował, a jak go zwolnili to tatus dopiero podał to do publicznej opinii
jpslotus72
27.05.2011 03:47
@kabans A "gdyby babcia miała wąsy" to "byłaby dziadkiem" czy nie? :) Rozmawiamy o tym, co - i w jaki sposób - faktycznie się wydarzyło, a nie "co by było gdyby"...
kabans
27.05.2011 03:36
szkoda mi hipokrytów na tej stronce, wszystko jest w porządku do póki im nikt nie powie że nie jest w porządku. Narażenie życia to była stłuczka webera i vetela w turcji, albo vetela z buttonem w spa, a nikt o tym nie mówi. A gdyby piquet po prostu się zatrzymał to co. Też musiałby wyjechać SC, byłaby wtedy afera czy nie?
bass001
27.05.2011 03:27
@kabans-Ty się zastanów. Chciałbyś taką formułę? Gdzie mają miejsce takie akcje? @mlechowicz- to żeś porównanie wytrzasnął.
jpslotus72
27.05.2011 03:25
@marrcus i @Smola Nie miałem namyśli tylko - i nawet nie przede wszystkim - samego Piqueta, który wiedział co robi: był na to przygotowany i chociaż też nie mógł mieć pewności, że wyjdzie z tego bez "zadrapań", to do pewnego stopnia mógł kontrolować kąt i miejsce uderzenia. Ale to przecież zagrażało innym kierowcom, którzy niczego takiego się nie podziewali - ktoś mógł się wpakować na bolid Renault lub jego, rozsypane po torze części, i uderzyć w barierę już w mniej kontrolowany sposób. Można oczywiście argumentować wytrzymałością dzisiejszych konstrukcji i standardami bezpieczeństwa w takich sytuacjach - ale jakieś ryzyko zawsze istniało (szczególnie w takim miejscu na takim torze) i zostało świadomie postawione na szali. Może jestem "twardogłowy", ale w tej kwestii nie dam się przekonać (co powiedzielibyście o kimś, kto świadomie w czasie wyścigu rzuciłby np. koło albo spojler na tor? - a tutaj można mówić o czymś w tym rodzaju, tylko że gorszym). Pamiętajcie, co potrafiła zrobić "głupia sprężyna", oderwana z wozu Rubensa na Hungaroringu...
Smola
27.05.2011 02:55
@jpslotus72 Zgodziłbym się z Tobą, jeśli Piquet Jr. nie zgodziłby się na takie rozwiązanie sprawy. Sprawa nabrała kolorów w momencie zwolnienia Brazylijczyka z Renault, który nagle przypomniał sobie, że do takiego rozwiązania został osobliwie i bezpardonowo przymuszony niemal z lufą Deser Eagle przy głowie. Młodemu beztalenciu nie groziła żadna kontuzja w tym wypadku, zaś zrobił to jedynie dla siebie, by w dalszym ciągu mieć okazję jazdy w F1. Cała sytuacja to nonsens, który sprawił, że afera z 2008 roku przeszła do historii jako farsa. W moim odczuciu, głównie rodziny Piquet.
marrcus
27.05.2011 02:55
nie p5rzesadzajcie z tym narażaniem życia, Nelsona był specjalistą w tego typu spinach.
Lolkoski
27.05.2011 02:36
Nie będę oryginalny i również zgodzę się z @jpslotus72 - nie ma według mnie miejsca w jakimkolwiek sporcie dla osób, które swoim działaniem stawiają daną dyscyplinę w złym świetle, a co ważniejsze narażają życie ludzkie - panowie Britore i Symonds nie powinni już w F1 pracować, no ale to moje zdanie z którym nikt liczył się nie będzie
jpslotus72
27.05.2011 02:26
@Smola Nie jestem aż takim idealistą, jak mogłoby się wydawać... A jeśli chodzi o gry "biznesowe", to mają one oczywiście swoje twarde reguły - stosuje się różne, nieczyste chwyty i zagrania - ale i w tej "wojnie" są pewne granice: jeśli się je przekracza, to wchodzi się na teren prokuratora (wiesz chyba jak skończył "autor" ostatniego światowego kryzysu?). W mojej opinii "crashgate" przerosła jednak "aferę szpiegowską", bowiem w tej pierwszej narażono świadomie co najmniej zdrowie kierowców (każdy wypadek na odcinku toru ulicznego, który nie ma poboczy, stwarza takie zagrożenie) - to jest właśnie dla mnie ta nieprzekraczalna różnica. A jeśli chodzi o "wspaniały sport", to cytowałem tylko samego Briatore, w którego ustach brzmi to dosyć osobliwie..
Smola
27.05.2011 02:01
@jpslotus72 Łatwiej będzie, jeśli zrobisz to samo co ja kilka lat temu. Mianowicie, przekonasz się, że F1 nie jest sportem. To specyficzna gra biznesowa o zacięciu sportowym, prowadzona przez ludzi, którzy kochają tę grę. Jak to w grze, czasami się oszukuje. Briatore zasługuje na powrót, bo skrajną ignorancją byłoby oddzielenie tego człowieka - budującego ten sport swoim urokiem osobistym - od tej zabawy. To mistrz w najczystszej postaci który aktualnie przydałby się Ferrari. Crash Gate nie była aż tak bardzo smrodliwa co Afera Szpiegowska z Alonso w jednej z głównych ról. Alonso nadal ma fanów i ceni się jego umiejętności. Ja cenię umiejętności Flavio i chcę, by służył swym doświadczeniem Scuderii.
benethor
27.05.2011 12:52
tak samo zresztą jak MSC załatwił Hilla a Adelajdzie 1994. ale jednak są grupy, ktore i Sennie, i Schumacherowi te incydenty wypominają ;)
monako
27.05.2011 12:48
Popieram @jpslotus72. A zaczęło się od "dożywocia"... Zastanawiam się czy nasz gatunek homo jeszcze sapiens nie zaczyna przejawiać problemów z pamięcią.
jpslotus72
27.05.2011 12:41
@mlechowicz Nie pisz, że "nikt tego mu nie wypomina" - bo do dzisiaj się o tym (czasem jeszcze gorąco) dyskutuje i ten incydent na Suzuce jest i pozostanie najbardziej kontrowersyjnym momentem w karierze Senny. Nie sądzę jednak - i nikt tego nigdy nie udowodnił - że była to (jak w przypadku Briatore-Piquet) "wykalkulowana na chłodno" strategia. Po prostu - "trafiła kosa na kamień", nikt nie odpuścił, bo w tym incydencie spotkało się dwóch takich, którzy nie zwykli byli "odpuszczać" w pojedynkach...
mlechowicz
27.05.2011 12:28
Senna tez wjechał specjalnie w Prosta .... i co ? i jest Bogiem i nikt tego mu nie wypomina, takie afery dodaja tylko smaczku calej F1, zdarzaja sie, o wiekszosci pewnie nigdy sie nie dowiemy
jpslotus72
27.05.2011 12:26
@Szadi Znałem - w sporcie i w innych dziedzinach - kilku ludzi z "charyzmą", przed którymi "uchowaj nas Boże!" (daruję sobie konkrety - każdy chyba potrafiłby wymienić co najmniej kilku takich "charyzmatycznych szefów"). F1 potrzebuje ludzi z prawdziwą pasją - i z zasadami. Jeśli oddzielić jedno od drugiego, to idziemy do celu "po wrakach"...
Sanki
27.05.2011 12:09
Alonso zrobił bagno bo wygrał? Bagno zrobił piquet bo się zgodził.
IceMan11
27.05.2011 11:55
@kabans - chyba żartujesz? Wszystkiemu winny Nelson? Dobrze się czujesz? Raz, że nie powinien się godzić, a dwa dobrze zrobił ujawniając jakie bagno zrobili on i Alonso.
Szadi
27.05.2011 11:40
Jak dla mnie w F1 brakuje charyzmatycznych osób. Briatore musi wrócić na paddock!
kabans
27.05.2011 11:37
Nieźle wykombinował wtedy briatore (singapur 08), duży plus dla niego za to. Jedyna negatywna rzecz w tej aferze to to, że piquet szantażował zespół. To był dla mnie szczyt. Mam nadzieje że briatore wróci. A od kolegów którzy piszą wyżej(bass, ipslotus) -jesteście śmieszni, ciekawe co powiedzieć jak za 10 lat weber w swojej biografi opisze, że w gp korei chciał skasować nie rosberga a alonso. Łykacie wszystko co powiedzą media, ale rozumiem was wszak "piquet pozbawił kubice podium". Chociaż z drugiej strony to kubica nie miał na tamtą chwilę szansy na podium a wypadek piqueta otworzył mu drogę do wygranej tylko że zawdonik i zespół nie umiał tego wykorzystać, więc nie rozumiem brukowców.
Dasqez
27.05.2011 11:34
A ja jestem za jego powrotem i w zasadzie nie mogę się doczekać żeby znów go zobaczyć w F1, która mimo wszystko potrzebuje ludzi z charakterem, bo jak widzę takie ciepłe kluchy jak Domenicali to mi się słabo robi.
bass001
27.05.2011 11:06
@jpslotus72 - Zgadzam się. W ogóle jeszcze go go szefem F1 zrobią. Masakra.
jpslotus72
27.05.2011 11:02
[quote]Formuła 1 to wspaniały sport[/quote]Trzeba było o tym pamiętać w 2008 i nie robić z tego wspaniałego sportu bagna. W ostatnim czasie coraz częściej pojawiają się tutaj "miłosierne" komentarze, oczekujące powrotu "skruszonego grzesznika" do F1 (konkretnie objęcia przez niego szefostwa w Ferrari). U mnie jednak nie ma on amnestii. Można wybaczyć jakieś kłamstwa, naginanie regulaminu technicznego, może nawet aferę szpiegowską (po odpowiedniej "pokucie"), ale trudno mi znaleźć w historii F1 coś gorszego - bardziej sprzecznego z duchem sportu - niż to, co zrobił Briatore za pomocą młodego Piqueta (i być może Alonso). Dla mnie takie rzeczy nie ulegają "przedawnieniu".