Ferrari potrzebuje niewielkiej poprawy, by skutecznie walczyć o tytuł w 2012

"Jeśli spojrzeć na sytuację z Japonii, to nie było aż tak dużo do nadrobienia"
11.10.1123:03
Konrad Házi
1972wyświetlenia

Szefostwo zespołu Ferrari nie ma wątpliwości po dobrym występie w Japonii, że w przyszłym roku będą musieli tylko nieznacznie poprawić swoje osiągi, by znów liczyć się w walce o tytuły mistrzowskie. Włoski zespół przerwał rozwój tegorocznego bolidu kilka miesięcy temu po tym, jak nie zdołał dogonić Red Bull Racing, a nowy bolid ma być zaprojektowany według bardziej agresywnej koncepcji.

Ostatnie wyniki Fernando Alonso, który był w stanie włączyć się do równej walki o zwycięstwo w GP Japonii, sprawiły, że szef Ferrari - Stefano Domenicali stwierdził, iż mają dowód na to, że umiejętność najlepszego wykorzystania możliwości opon jest tak samo ważna, jak aerodynamika samochodu. To z kolei daje im nadzieje na to, że nawet niewielki progres może być wystarczający, by poprawić ich formę w przyszłym roku.

Jestem co do tego przekonany - powiedział Włoch. Jeśli spojrzeć na sytuację z Japonii, to nie było aż tak dużo do nadrobienia. Musimy więc nadal koncentrować się na przygotowaniach samochodu, jednak bez zbytniej nerwowości, że jesteśmy bardzo z tyłu. To oznacza też, że możemy być bliżej niż sądzimy, więc z drugiej strony, musimy mieć pewność, że wszystko jest pod kontrolą w procesie rozwoju i ogólnej koncepcji nowego bolidu. Jest jeszcze jeden kluczowy element - zrozumienie zachowania się opon. Musimy być pewni, że będziemy mogli to wykorzystać do poprawy osiągów i myślę, że możemy się jeszcze sporo nauczyć w tej materii po tym sezonie.

Podczas Grand Prix Japonii Ferrari powróciło do starszej specyfikacji bolidu po tym, jak poprawki wprowadzone do bolidu nie przyniosły spodziewanej poprawy osiągów. To natomiast skłania Domenicalego do myślenia, że jego zespół nie jest wcale w tak złej formie. Byłem pod wrażeniem naszej formy, ponieważ byliśmy blisko zwycięstwa, zajęliśmy drugie miejsce, a szczerze mówiąc nie spodziewaliśmy się, że będziemy tak konkurencyjni - powiedział.


To z kolei oznacza, że są jeszcze dwie rzeczy do zbadania, by zrozumieć wszystko, co może zaowocować w jakiś sposób w przyszłym roku. W gruncie rzeczy chodzi o połączenie wpływu opon, który jest różny w zależności od warunków na torze i nawierzchni, oraz dmuchanego dyfuzora, będącego obecnie jedną z najważniejszych kwestii w temacie aerodynamiki. Konieczne jest więc zrozumienie działania tych elementów, aby być gotowym na przyszły sezon, ponieważ obecnej konstrukcji nie tknęliśmy od wyścigu na Węgrzech.

Niestety, jak pewnie wiecie i jak już mówiliśmy, mieliśmy pewne poprawki w Belgii oraz we Włoszech, co do których mieliśmy nadzieję, że będą ulepszeniem, jednak okazało się, że pogorszyły sytuację! Tak więc wróciliśmy do tego, co było wcześniej. To jest taki bolid, jakim dysponowaliśmy na Węgrzech i byliśmy tym razem blisko zwycięstwa. Z tego co wiemy, zespoły McLaren i Red Bull wdrażały nowe części podczas ostatnich kilku wyścigów, więc nie jest do końca jasne dlaczego tak się dzieje. Patrząc w ten sposób zdaje się, że mamy dobrą bazę i nie jesteśmy wcale tak daleko w tyle - podsumował Domenicali.

Włoch stwierdził także, że osiągi zespołu z GP Japonii, które pozwoliły w końcówce wyścigu Fernando Alonso gonić Jensona Buttona, oznaczają, iż Ferrari może włączyć się do walki o zwycięstwa podczas czterech ostatnich wyścigów sezonu. Ostatni weekend pokazał, że granica równowagi pomiędzy byciem bardzo mocnym, a byciem nieco gorszym, jest bardzo cienka. To daje wszystkim w zespole motywację do tego, by przeć naprzód, ponieważ w ostatnich wyścigach sezonu musimy zdobyć jak najwięcej punktów i możemy coś wygrać. To wszystko jest w granicach naszych możliwości. Poza tym, Fernando wciąż walczy o drugą lokatę.

Źródło: autosport.com

KOMENTARZE

9
Kamikadze2000
12.10.2011 06:11
@Aeromis - Co do Hamiltona, moim zdaniem osłabiony formą nie jest. Nadal jeździ jak tylko może. Będąc jednak w tyle, często chce coś zrobic za szybko. Wszystko zależy od formy bolidu. MP4-27 może miec pewne braki ze względu na "dmuchany dyfuzor". Ale na pewno zdołają się z tym uporac - to fenomenalna ekipa, dla mnie mistrzowie świata 2008 roku! pzdr :) Wracając do Ferrari, pewnie masz racje. Ale mają pewną przewagę - nie podrabiali bolidu RBR i nie budowali wozu pod dany komponent (w tym wypadku "dmuchany dyfuzor"). Właśnie brak tej nowinki będzie miał największe znaczenie, niczym podwójny kiedyś dyfuzor.
Aeromis
12.10.2011 03:05
@Kamikadze2000 Wyraźnie lepiej daje szansę na walkę z McLarenem (osłabionego formą Hamiltona), a nie z RBR o czym marzył Domenicalli, bo przecież mowa o zwycięstwach.
Kamikadze2000
12.10.2011 02:23
Wielu pomija fakt, że Ferrari w tym sezonie pod względem tempa wyścigowego prezentuje się wyraźnie lepiej w porównaniu z tempem kwalifikacyjnym. Ich słabością była twarda mieszanka, ale ostatnio udało im się z tym trochę uporac. W 2012 roku muszą się poprawic, ale inni także to zrobią. Nie będzie istotnego "dmuchanego dyfuzora", a u "czerwonych" ten komponent nie jest aż tak znaczący. Cóż, zobaczymy. Ja stawiam, że to Oni będą największym zagrożeniem dla RBR.
akkim
12.10.2011 10:29
Czego bolid nie może, to potrafi Fredek, inaczej w tym roku klepaliby biedę, Filip zamotany w potyczki z urwisem, zamiast gonić punkty patrzy za Lewisem.
IceMan11
12.10.2011 10:28
Wynik z Japonii to zasługa bolidu i mądrej jazdy Alonso. Dlaczego bolidu skoro od Węgier nic nie wdrażali? Bolid Ferrari oszczędza opony i dzięki temu Alonso powalczył z najlepszymi, skorzystał z błędu RBR i ukończył wyścig na P2. To jest właśnie wykorzystywanie okazji. Alonso w tym wyścigu dbał lepiej o opony niż Jenson. Po 7 okrążeniach Alonso baardzo szybko zbliżał się do Jenson'a tylko ze względu na lepsze opony. Ci mu odjeżdżali po pitstopie, ale po kilku okr. Alonso znowu dobijał mając opony w lepszym stanie. To jest sukces Ferrari w Japonii - mądra jazda Alonso oraz bolid, który nie zjada opon w takim tempie jak rywale.
maczala1
12.10.2011 07:47
Chyba jednak Stefan dobrze wie, że wynik na Suzuce w cale nie świadczy o wybitnej konkurencyjności bolidu Ferrari. On wykorzystuje po prostu nadarzającą się okazję do rozpowszechnienia trochę pozytywnego PR-u. Takich okazji przecież nie było ostatnio zbyt wiele :)
katinka
11.10.2011 11:11
Obawiam sie, ze to bardziej talent i umiejetnosci Alonso pchaja czasem ten czerwony bolid na podium, bo Filip ma takie same autko, a jest tam gdzie jest i to jest chyba to, co moga w tym sezonie tym bolidem. Ale jak widac w Ferrari sa sami optymisci, kto wie, moze ta wiara ze sie uda tez bedzie jakas motywacja, wiec mam nadzieje, ze to nie tylko slowa i w przyszlym sezonie powalcza znow o mistrza.
corey_taylor
11.10.2011 10:36
oni potrzebują lepszego kierowcy numer 2. Fakt że Alonso jest geniuszem ale kierowca nr 2 powinien chociaż kręcić się koło 4 miejsca a Massa w tym sezonie nawet 4 nie był.
Aeromis
11.10.2011 10:05
Wstrząsająca informacja, bo to co ja zauważyłem temu przeczy... - Suzuka uznawana jest za tor, gdzie umiejętności kierowcy znaczą nieco więcej (co potwierdzają i eksperci i małe różnice w czasach wszystkich teamów), główną zasługą 2-giego miejsca upatruję w umiejętnościach Alonso - Alonso gonił Buttona dopóki Button nie zaczął uciekać, dwa mocne okrążenia Buttona i z 1 sekundy zrobiło się 1,8, w dodatku prawdopodobnie Jeson oszczędzał paliwo. - w Japonii Lewis był cieniem samego siebie co z automatu dało Alonso jedną pozycję wyżej.. - niskie różnice w czasie pomiędzy zespołami = błędy kosztują więcej, ale czy ktoś ma wątpliwości że Vettel w RBR był zdecydowanie szybszy niż Alonso w Ferrari? - 3-cie miejsce Alonso i 6 Massy na Węgrzech raczej nie zachwycają, zwłaszcza jeśli dodać strzelającego sobie w kolano Lewisa i inne katastrofalne pomyłki jego teamu + niedziałające radio, nominalnie szans tam na podium nie było, to był fuks. Chciałbym się jednak mylić, bo Alonso jako wicemistrz by mi odpowiadał.Właściwie to Domenicalli mnie wkurzył bo to wygląda jakby spoczął na laurach, a nawet nie tknął zwycięstwa. Oby to jakaś ściema / propaganda tylko była.