Zespoły podzielone w kwestii zmian w przepisach na sezon 2017
Mercedes obawia się o bezpieczeństwo związane z pracą ogumienia.
15.11.1514:55
1394wyświetlenia
Podczas gdy Mercedes obawia się o bezpieczeństwo w kwestii odważnych propozycji zmian w przepisach na sezon 2017, McLaren w pełni popiera postulowaną rewolucję techniczną.
Przed kilkoma miesiącami Grupa Strategiczna opracowała propozycje zmian, jakie mają pojawić się w Regulaminie Technicznym F1 w sezonie 2017. Ich celem ma być poprawa widowiska generowanego przez sport oraz sprawienie, aby bolidy osiągały czasy lepsze o około 5 sekund na okrążenie.
Chociaż początkowo plany te spotkały się z pozytywnym przyjęciem wszystkich stajni oraz właściciela praw komercyjnych, podczas posiedzenia dyrektorów technicznych do jakiego doszło w ten weekend na Interlagos, przedstawiciel Mercedesa wysłał czytelny sygnał, iż niemiecki koncern obawia się o bezpieczną pracę ogumienia przy silnie zmodyfikowanej aerodynamice bolidów.
Pragniemy rozsądnego stanowiska w kwestii podejścia do tego, co chcemy robić w przyszłości. Musimy być pewni, że dostawca ogumienia będzie w stanie poradzić sobie z przepisami dotyczącymi aerodynamiki- powiedział szef działu sportów motorowych Mercedesa, Toto Wolff.
Ponieważ niektórzy postrzegają zmiany jako szansę, mają inne plany bądź dysponują inną polityczną perspektywą, nic nie jest jeszcze przesądzone. Potrzebujemy dyskusji- zaznaczył Austriak.
FIA poprosiła już kilka zespołów, aby przez kolejne tygodnie prowadziły bliższą współpracę z Pirelli, zapewniając włoskiej firmie dane płynące z przeprowadzanych symulacji. Dyrektor wyścigowy McLarena - Eric Boullier zasugerował jednak, że działania Mercedesa są w większym stopniu ukierunkowane na utrzymanie obecnej dominacji w sporcie, niż obawy o bezpieczeństwo kierowców.
Zapytany przez portal motorsport.com o to, czy stajnia z Woking podziela obawy Srebrnych Strzał, Francuz stwierdził:
Nie za bardzo. Myślę, że to zwykła gra, która ma na celu powstrzymanie pewnych zmian. Po prostu toczą spór i uciekają się do argumentów związanych z obawami o bezpieczeństwo. Z punktu widzenia Mercedesa jest to jednak dość desperackie posunięcie.
KOMENTARZE