Alesi: Ferrari nie faworyzowało Vettela w wyścigu o GP Monako

Z kolei Alain Prost uważa, że Scuderia znajduje się w komfortowej sytuacji z bolidem SF70H.
31.05.1711:24
Nataniel Piórkowski
2031wyświetlenia


Były kierowca Formuły 1 - Jean Alesi, uważa, że w trakcie wyścigu o Grand Prix Monako Ferrari nie faworyzowało Sebastian Vettel.

Po wyścigu Lewis Hamilton z Mercedesa przekonywał, że niedzielna rywalizacja w Monte Carlo wyraźnie pokazała, iż włoski zespół wskazał Vettela jako kierowcę numer jeden w walce o tegoroczny tytuł.

Alesi, który w trakcie swojej kariery ścigał się dla Scuderii, przekonuje jednak: Jestem w stanie zrozumieć rozczarowanie Kimiego, bo miał bardzo dobry weekend. Vettel wygrał jednak w bardzo oczywisty sposób. Przypominało mi to trochę finał na kortach Rolanda-Garrosa: gdy jeden z tenisistów zwycięża, drugi zawsze jest niezadowolony. Wszystko rozegrało się jednak na torze. Zespół nie zrobił nic, by faworyzować jednego ze swych kierowców. Nie mam w tym temacie nic do dodania.

Legenda Formuły 1 - Alain Prost, tak komentował weekend Ferrari w Monako: Nie wiedzieliśmy, jak Ferrari spisze się w Monako, zwłaszcza w porównaniu do Mercedesa z ich bolidem o długim rozstawie osi, ale także w zestawieniu z Red Bullem, który dobrze radził sobie [na tym obiekcie].

Teraz znamy już odpowiedź: Ferrari jest dobre na każdym torze. Mają świetne podwozie i dwóch doskonałych kierowców. Obaj są w stanie jechać na czele, nawet Raikkonen, więc nie uważam, by w zespole był kierowca numer jeden. Powiedziałbym, że Sebastian znajduje się na nieco wyższym poziomie - jest bardzo regularny i trudno będzie go pokonać - dodał czterokrotny mistrz świata.

KOMENTARZE

2
Titheon
01.06.2017 08:34
Co ten Alesi wygaduje?! Jak on śmie zaburzać wszechwiedzę wszelkich znawców, twierdzących że zwycięstwo Vettela było ustawione?! Spalić go za te herezje! A tak na poważnie: jakie mydlenie oczu? Vettel był szybszy, miał lepsze tempo wyścigowe - kiedy to do Was dotrze i zrozumiecie, że wygrał ten, który po prostu był szybszy? Vettel wygrał wyścig DWOMA/TRZEMA okrążeniami, kiedy wycisnął z opon tyle, ile się dało, po prostu. Zresztą jakie ma znaczenie to, czego chciało Ferrari? Co za różnica, czy postawiliby na zwycięstwo Raikkonena, czy Vettela? I tak jeden z nich byłby poszkodowany... To mi wygląda na swego rodzaju hipokryzję fanów Raikkonena, którzy w ruchu Ferrari widzą coś wielce złego... a oczywiście w drugą stronę niczego złego by nie widzieli. Czas pogodzić się z tym, że F1 to w dużym stopniu również "polityka" i walka o różne cele. PS. Jakby Raikkonen był naprawdę szybki, to by wygrał. Nawet strategia Ferrari by mu tego zwycięstwa nie odebrała. Gdyby tylko był wystarczająco szybki... :)
marios76
01.06.2017 05:15
Jakby Ferrari chcialo by wygral Raikkonen, to by wygral. Jean, mydlenie oczu...