Sainz: Wirtualne wyścigi nie zastąpią Formuły 1

Według Hiszpana esport jest jedynie odskocznią od prawdziwego ścigania.
17.04.2011:31
Maciej Wróbel
491wyświetlenia
Embed from Getty Images

Jak twierdzi Carlos Sainz, wirtualne serie wyścigowe nie są w stanie zastąpić rywalizacji w prawdziwej Formule 1.

Od czasu odwołania Grand Prix Australii ruszyło wiele wirtualnych serii wyścigowych, w których udział biorą etatowi zawodnicy F1. Kierowcy mierzą się ze sobą w takich produkcjach jak F1 2019, rFactor czy iRacing. Swoje własne serie e-sportowe utworzyły także IndyCar czy NASCAR.

W ten weekend odbędzie się Wirtualne Grand Prix Chin, w którym udział wezmą między innymi George Russell, Lando Norris, Antonio Giovinazzi, czy zwycięzca wirtualnych zmagań w Melbourne - Charles Leclerc. Zabraknie Carlosa Sainza, który choć przyznaje, że jest pod wrażeniem jakości obecnych gier, to jednak umniejsza znaczenie wirtualnych wyścigów.

Zgadzam się co do tego, że takie gry jak Gran Turismo Sport czy iRacing są imponujące, jeśli chodzi o grafikę, wygląd torów, możliwości ustawień samochodu i tak dalej. Kiedy jednak wsiadasz za kierownicę prawdziwego bolidu i chcesz jeździć na limicie, potrzebujesz do tego odpowiednich umiejętności i kondycji fizycznej. Nie zdobędziesz ich siedząc w domu.

To bardzo mało prawdopodobne, by dostać się do Formuły 1 wyłącznie poprzez symulator. Obecnie traktuję to tylko jako odskocznię od prawdziwego ścigania. Pomaga mi to utrzymać przy życiu iskrę współzawodnictwa - dodał kierowca McLarena.