Alonso i Renault - czy to ma prawo się udać?

Hiszpan po raz trzeci dołącza do zespołu, który w tej chwili jest cieniem legendy sprzed lat...
08.07.2019:00
Mateusz Szymkiewicz
2729wyświetlenia
Kiedy Fernando Alonso kończył starty dla McLarena w listopadzie 2018 roku, deklarował, że nie mówi Formule 1 „żegnam”, tylko „do zobaczenia”. Hiszpan słowa dotrzymał, właśnie potwierdzono jego powrót od sezonu 2021 w barwach Renault, z którym świętował największe sukcesy w swojej karierze: mistrzostwa świata w latach 2005-2006. Dla Alonso będzie to trzecie podejście do startów dla francuskiego producenta, jednakże zespół, w którym przyjdzie mu się ścigać, absolutnie w niczym nie przypomina tego, który opuszczał na rzecz McLarena oraz Ferrari.

Embed from Getty Images

Na samym początku zasadne jest zadanie pytania „Dlaczego Alonso to robi?”. Hiszpan ustawiając się na polach startowych pierwszego wyścigu sezonu 2021 będzie miał 39 lat. Mówimy o wieku, w którym większość kierowców Formuły 1 jest już dawno poza sportem lub po prostu odcina kupony od swojej kariery. W dodatku Alonso wiąże się z zespołem, który jest praktycznie w położeniu McLarena, z którego odchodził szukać motywacji w innych seriach wyścigowych.

Należy wziąć pod uwagę kilka okoliczności. Pierwszą z nich jest moment, w którym Alonso decyduje się na ponowne starty w Formule 1. Od 2021 roku wchodzą w życie limity wydatków na poziomie 145 milionów dolarów, które docelowo mają wyrównać szanse wszystkich zespołów Formuły 1. Jest to o tyle istotne, ponieważ obecnie mamy zamrożony rozwój bolidów na sezon 2022, budowanych w oparciu o nowy regulamin techniczny. Inżynierowie będą mogli powrócić do nich dopiero po nowym roku.

Kolejna generacja samochodów ma być gwarancją lepszej jakości rywalizacji na torach. Z kolei wąskie pole do interpretacji przepisów ma uniemożliwić czołowym zespołom zbudowanie pokaźnej przewagi nad resztą stawki. Alonso podkreśla, że sezon 2022 może być momentem, w którym to zawodnik ponownie będzie determinował osiągi na torze wyścigowym.

Embed from Getty Images

Inny, mniej skomplikowany powód, dla którego Alonso wraca? Być może Hiszpan przekonał się, że żadna inna seria wyścigowa nie jest w stanie mu zapewnić tak wysokiego poziomu rywalizacji jak Formuła 1. 38-latek podczas swojej nieobecności na torach Grand Prix sprawdzał się w wielu różnych mistrzostwach, w żadnych nie zagrzewając miejsca na dłużej.

W kontekście powrotu Alonso wielu kibiców oraz ekspertów zastanawia się też, czy do Formuły 1 zawita ten sam kierowca: ze zwierzęcym instynktem oraz wyciskający z bolidu maksimum. Często przywoływany jest przykład Michaela Schumachera, który wrócił do sportu po czterdziestce i właściwie rozmielił swoją legendę na drobne. Sytuacja Alonso jest jednak zgoła odmienna. Przez dwa lata poza Formułą 1 pozostawał aktywny: testował z McLarenem, startował w Długodystansowych Mistrzostwach Świata, wziął udział w Rajdzie Dakar, a we wrześniu dojdzie już do jego trzeciej próby podboju Indianapolis 500. Poza tym Hiszpan wraca niemal do tej samej Formuły 1, którą opuszczał w 2018 roku. Jedyna różnica polega na tym, że bolidy stały się jeszcze szybsze.

Zderzenie z rzeczywistością?


Nim dojdzie do nowego otwarcia w 2022 roku, Alonso oraz Renault będą musieli wspólnie przejść przez sezon 2021. Hiszpan otrzyma do dyspozycji tegoroczny model R.S.20, którego szczytem możliwości raczej będzie walka w środku stawki. Każdy w zespole ma tego świadomość i wiele wskazuje na to, że mistrzostwa w 2021 roku zostaną potraktowane jako przejściowe. Będzie to ostatni moment na zmiany w Renault lub wzmocnienie struktur.

Skoro przy zespole jesteśmy... Absolutnie w niczym nie przypomina on mistrzowskiego Renault, w którym rządził bezkompromisowy i bezczelny Flavio Briatore, a za samochody odpowiadał rządzący twardą ręką Pat Symonds. Dziś na czele stajni z Enstone stoi Cyril Abiteboul, człowiek młody oraz wyznający korporacyjny ład i porządek. Z kolei bolidy Renault są autorstwa Pata Fry'a, dobrego znajomego Alonso z czasów McLarena i Ferrari.

Embed from Getty Images

Należy zadać pytanie, czy w ogóle dojdzie do spotkania Hiszpana z Abiteboulem w relacji kierowca-szef. Pozycja Francuza w Renault jest kwestionowana od kilku miesięcy i spekulowano nawet, że może go zastąpić Frederic Vasseur. Sięgnięcie po takie nazwisko jak Alonso faktycznie może pociągnąć za sobą większe zmiany w zespole. To nie jest tani kierowca, a w dobie kryzysu zarząd koncernu może dłużej nie tolerować marazmu w Enstone.

Podczas powrotu Renault z fabrycznym zespołem w 2016 roku, został wdrożony plan i jeden z jego punktów zakładał pierwsze zwycięstwo w sezonie 2019. Jak dobrze wiemy, ekipa do dziś nawet nie otarła się o podium... Do tego La Gazzetta dello Sport uważa, że Alonso rozmawiając o powrocie do Formuły 1 w barwach Renault, był na łączach z prezesem koncernu. Jeżeli w tej plotce jest chociaż ziarno prawdy, nie najlepiej to wróży Cyrilowi Abiteboulowi.

Na ocenę pracy Fry'a jest zdecydowanie zbyt wcześnie, ponieważ pełni funkcję dyrektora technicznego Renault zaledwie kilka miesięcy. Brytyjczyk oficjalnie dołączył w lutym i od samego początku miał kwestionować kilka decyzji podjętych w fazie projektowania R.S.20. Alonso musi liczyć się z tym, że to już nie jest zespół, który był jednym z wiodących prym we wprowadzaniu nowinek technologicznych. Czasy, gdy kontrola startu w Renault w trzeciej linii budziła niepokój u zdobywcy pole position, są już dawno zapomniane.

Embed from Getty Images

Sprawy nie ułatwia również jednostka napędowa. W ubiegłym roku wreszcie udało się osiągnąć poziom mocy, który pozwala myśleć o rywalizacji z Mercedesem. Wciąż jednak najsłabszym punktem jest zawodność. Pierwszy wyścig sezonu 2020 przyniósł nam tradycyjny obrazek: samochód Renault wycofujący się po defekcie silnika. Dobrą wiadomością może być zamrożenie rozwoju układów napędowych. Producent miał wyraźne problemy z poszukiwaniem dodatkowych koni mechanicznych przy jednoczesnym utrzymaniu niezawodności. W sporcie, w którym jeden procent może zadecydować o wygranej lub porażce, Renault zbyt często przesadza w drugą stronę.

O słabej sytuacji w zespole niech także świadczy fakt, że Ricciardo mający ofertę startów dla McLarena od 2021 roku, nie wahał się nawet sekundę. Australijczyk dołączał w sezonie 2019 do wieloletniego projektu, który miał zakończyć się mistrzowskim tytułem po zmianie przepisów. Tymczasem 31-latek nie doczekał się nawet wprowadzenia w życie nowego regulaminu. Jeżeli ze współpracy Alonso z Renault naprawdę ma coś wyjść, w Enstone oraz Paryżu mają kilka poważnych kwestii do przemyślenia...

Podsumowując: czy to ma prawo wypalić? Są na to szanse, jednakże tylko w określonych okolicznościach. Przede wszystkim Renault musi przemyśleć swoją postawę w Formule 1 i wyciągnąć wnioski z popełnionych błędów. Alonso nie jest na tym etapie kariery, by wykazywać się cierpliwością i nabierać na puste obietnice. Zespół szczęśliwie znalazł się w sytuacji, w której strata Daniela Ricciardo może być nieodczuwalna. Mimo to wreszcie za słowami muszą pójść czyny. Margines błędu w Enstone stał się minimalny, a byk z Asturii będzie bardziej bezpośredni niż miodożer z Perth.