Isola: O wymianie asfaltu dowiedzieliśmy się cztery tygodnie temu

Pirelli liczy, że trudne warunki na torze zaowocują emocjonującym ściganiem.
13.11.2019:09
Nataniel Piórkowski
1686wyświetlenia
Embed from Getty Images

Pirelli nie miało żadnych szans, aby zareagować na wymianę asfaltu na torze w Stambule - podkreśla dyrektor programu włoskiej firmy w Formule 1, Mario Isola.

Oficjalny dostawca ogumienia dowiedział się o planach organizatorów GP Turcji cztery tygodnie temu, niedługo przed tym, jak na tor wjechał ciężki sprzęt. Dobór mieszanek C1, C2 i C3 - najtwardszych w portfolio Pirelli - musiał zostać dokonany z dużo większym wyprzedzeniem.

Jak na ironię Pirelli nie wiedziało o planowanej wymianie nawierzchni pomimo silnych powiązań z Turcją a jedna z fabryk koncernu znajduje się niedaleko Istanbul Parku.

Otrzymaliśmy informację o wymianie nawierzchni na bardzo późnym etapie. W dodatku nie znaliśmy dokładnej charakterystyki asfaltu - tłumaczy Isola.

Dobór mieszanek został dokonany w oparciu o dość konserwatywne zasady. Spodziewaliśmy się, że nowa nawierzchnia będzie bardziej podobna do Portimao, gdzie opony były w stanie wytworzyć chociaż trochę przyczepności.

Zamiast tego trzeba było zmierzyć się z sytuacją zerowej przyczepności, co było efektem kilku różnych czynników: temperatury, wilgotności, typu asfaltu oraz doborem dość twardych jak na naszą gamę mieszanek opon.

Wymiana asfaltu na tym torze została dokonana przy wsparciu firmy Tilke podczas gdy za prace na Portimao odpowiadało Dromo. To dwie różne firmy, więc prawdopodobnie użyły różnych materiałów.

W normalnej sytuacji mamy dobre kontakty z FIA. Jeśli wybieramy się na jakiś tor, to pozyskujemy informacje z dużym wyprzedzeniem. W tym roku jest o to ciężej. Nowi lokalni promotorzy, może informacje nie były zbyt klarowne... Z tego co pamiętam usłyszałem o planie wymiany asfaltu w Stambule jakieś cztery tygodnie temu, tuż przed faktycznym startem prac.

Wydaje mi się, że organizatorzy chcieli pokazać, że tor jest w dobrym stanie. Wcześniejszy asfalt był rzeczywiście dość stary, ale to przecież wcale nie oznaczało, iż nie nadaje się do ścigania.

Oczywiście teraz też nie mamy do czynienia z żadnym wielkim dramatem. Moim zdaniem to dodatkowe wyzwanie dla kierowców oraz nieprzewidywalność dla inżynierów. Czasem, gdy trzeba zmierzyć się z tego typu sytuacjami, dostajemy lepsze ściganie.