Alfa Romeo zadowolona z utrzymania składu Raikkonen-Giovinazzi

Vasseur podkreśla jednak, że Włoch musi poprawić swoje występy w wyścigach.
23.02.2108:32
Nataniel Piórkowski
609wyświetlenia
Embed from Getty Images

Dyrektor techniczny Alfy Romeo - Jan Monchaux, twierdzi, że jego zespół jest zadowolony z Antonio Giovinazziego.

Pod koniec 2020 roku kibiców oraz ekspertów było jednak nieco zdziwionych, kiedy Ferrari ogłosiło, że Włoch pozostanie kierowcą Alfy Romeo, podczas gdy Mick Schumacher otrzyma szansę debiutu w Formule 1 wspólnie z teamem Haasa.

Oczywiście pojawiały się u nas przemyślenia w tym kierunku, ale decyzja w sprawie tego, czy Mick dostanie z nami szansę, nie należała do naszego zespołu - wyjaśnia Monchaux.

Ostatecznie Ferrari dokonało innego wyboru. Powodem mogły być także relacje komercyjne Ferrari i Alfy. Może w przypadku włoskiej marki, takiej jak Alfa Romeo, woleli mieć w bolidzie włoskiego kierowcę.

Giovinazzi przyznaje, że nadaj jest bardzo blisko związany z Ferrari. Włoch potwierdza, że w ubiegłym tygodniu odwiedził fabrykę w Maranello.

Kontynuowanie współpracy z Ferrari i gotowość do wskoczenia do ich bolidu w razie konieczności, to dla mnie bardzo ważne kwestie Czuję się lepiej przygotowany, niż w poprzednich sezonach. Każdego roku dokonuję postępów i chcę pracować nad swoimi słabszymi stronami.

Szef Alfy Romeo - Fred Vasseur, stwierdził w poniedziałek: Wyniki Antonio w wyścigach muszą być bardziej regularne. Czas wziąć na siebie trochę większą odpowiedzialność i być bardziej zaangażowanym w procesy decyzyjne.

Zdaniem Monchauxa utrzymanie niezmiennego składu kierowców jest odpowiednim wyborem dla zespołu. Teraz, na najbliższą przyszłość, na ten sezon, wolę kierowcę którego znam i który zna nasz bolid. To lepsze niż rozwijanie innego zawodnika w celu wydobycia jego maksymalnego potencjału.

Wydaje mi się, że zespoły, które zmieniły jednego lub dwóch kierowców, które nawet dały szansę juniorom, utrudniają sobie życie w większym stopniu, niż byłoby to konieczne.

W perspektywie średnio bądź długoterminowej mogą na tym skorzystać, ale w sezonie 2021, jeśli nie trafią na nowego Charlesa Leclerca, który mógł już zebrać pierwsze szlify w dwóch lub trzech wyścigach, to utrudni im to życie. Pod tym względem nasza sytuacja nie jest może taka zła.