Pourchaire celuje w starty w IndyCar lub Super Formule w 2024 roku

W razie zdobycia tytułu w F2 Francuz nie będzie mógł dłużej ścigać się w tej serii.
28.10.2310:50
Maciej Wróbel
396wyświetlenia
Embed from Getty Images

Kierowca rezerwowy Alfy Romeo, Theo Pourchaire, rozważa przeniesienie się do IndyCar lub japońskiej Super Formuły na rok 2024.

20-latek od kilku lat jest członkiem juniorskiego programu Saubera i obecnie, na jedną rundę przed końcem sezonu, prowadzi w klasyfikacji generalnej Formuły 2. Jego przewaga nad drugim w tabeli Frederikiem Vestim wynosi obecnie 25 punktów i jest wielce prawdopodobne, że pod koniec listopada to Francuz będzie świętował zdobycie tytułu.

Zdobycie mistrzostwa w F2 uniemożliwi mu jednak dalsze starty w tej serii, a jego awans do F1 w sezonie 2024 także wydaje się już wykluczony - powracający do nazwy Sauber zespół z Hinwil potwierdził już dalsze starty Valtteriego Bottasa i Guanyu Zhou, a jedyne wolne miejsce w stawce znajduje się w Williamsie, gdzie najprawdopodobniej dojdzie do przedłużenia umowy z Loganem Sargeantem.

Sam Pourchaire nie ukrywa jednak, że nie chce spędzić sezonu 2024 wyłącznie jako kierowca rezerwowy Saubera. Najlepiej będzie prowadzić samochód, któremu jest blisko do F1 - twierdzi 20-latek. Z pewnością żadnej serii nie jest szczególnie blisko do F1. Formuła 1 jest naprawdę wyjątkowa, ale oczywiście dobrze jest trafić do serii, w której są naprawdę szybkie bolidy.

Zobaczmy: IndyCar, Super Formula, może jakieś inne opcje. Jeszcze nie wiem, ale zobaczymy. Są pewne szanse. Odbywam wiele rozmów z Alfą Romeo, aby przekonać się, co możemy razem zrobić. Będę ich kierowcą rezerwowym, co jest wspaniałe. To pierwsza dobra okazja.

Oczywiście chcę robić coś jeszcze. To dla mnie priorytet, chcę jeździć, czymś się zająć i utrzymywać dobrą formę. Jeszcze nic nie wiadomo, ale jest kilka świetnych serii.

Pourchaire przejął na czas pierwszej sesji treningowej w Meksyku samochód Valtteriego Bottasa, lecz jego występ został storpedowany przez problemy z układem hamulcowym. W rezultacie Francuz nie pokonał ani jednego pomiarowego kółka. Już na samym początku na desce rozdzielczej pojawił się alarm. Zespół widział to również na telemetrii - powiedział 20-latek.

Próbowalliśmy wielu rzeczy, aby rozwiązać ten problem, ale nic nie zadziałało. Musieli coś wymienić w samochodzie. Nie mogę ujawnić zbyt wielu szczegółów, a zespół też nie jest w stu procentach pewien, co było źródłem problemu. To jest jednak motorsport, to się zdarza. Niestety przydarzyło się to mnie, kiedy wsiadłem do samochodu w pierwszym treningu.

To na pewno rozczarowujące, ponieważ długo przygotowałem się do tego występu, a ostatni raz, kiedy prowadziłem bolid F1 to było w Abu Zabi, więc dość dawno temu. Chciałem jechać, tor wygląda świetnie, pokonałem kilka wolnych okrążeń, ale nie mogłem naciskać z uwagi na hamulce, na bezpieczeństwo. Tak to wyglądało.

Alfa Romeo, by spełnić wymagania stawiane przez przepisy, musi jeszcze raz udostępnić bolid młodemu kierowcy, a najbardziej realistycznym miejscem, gdzie do tego dojdzie, jest ostatni weekend sezonu w Abu Zabi. Teraz koncentruję się przede wszystkim na Formule 2 w Abu Zabi. Jeszcze zobaczymy, czy będę tam jeździł w pierwszym treningu. To najprawdopodobniej jedyny tor, na którym mogę pojechać znowu w F1, więc się przekonamy.

Jak jednak mówiłem, teraz w pełni koncentruję się na Formule 2. To mój główny cel, a ja chcę zakończyć swoją karierę w F2 w najlepszy możliwy sposób. Mam do wygrania tytuł, a właściwie dwa, bo jeszcze są mistrzostwa zespołów. Możemy więc spisać się świetnie w Abu Zabi. Kto wie, być może uda mi się też wrócić do bolidu F1 - zakończył Pourchaire.