Ecclestone: Założenia sprintów kwalifikacyjnych są bezsensowne

Brytyjczyk przypomina własną propozycję na uatrakcyjnienie sobotniego widowiska.
11.05.2112:05
Nataniel Piórkowski
1807wyświetlenia
Embed from Getty Images

Bernie Ecclestone określił założenia eksperymentalnych wyścigów kwalifikacyjnych mianem kompletnego nonsensu.

Przy okazji trzech tegorocznych Grand Prix ustawienie na starcie niedzielnego wyścigu będzie zależało od rezultatów sobotniego sprintu. Zostanie on rozegrany na dystansie stu kilometrów a dodatkowo trójka najwyżej sklasyfikowanych kierowców otrzyma bonusowe punkty zaliczane do mistrzostw świata.

Model, który przegłosowali, jest kompletnym nonsensem - skomentował propozycję 90-letni Ecclestone, cytowany przez Sport Bild. Jeśli zwycięzca wyścigu kwalifikacyjnego otrzymuje punkty i pierwszą pozycję na starcie, to pod koniec sezonu nie da nam to prawdziwego obrazu tego, który kierowca jest tym najlepszym.

Mój pierwotny pomysł zakładał, aby zwycięzca takiego sprintu otrzymywał może nawet dziesięć punktów, ale startował z dziesiątego pola. Gdyby później w głównym wyścigu awansował na przykład na trzecie miejsce, jego umiejętności byłyby znacznie wyraźniej dostrzeżone.

Ecclestone nie po raz pierwszy krytykuje plan Liberty Media. Brytyjczyk jest zdania, że sobotni formaty powinien znacznie różnić się od tego, co kibice otrzymują w niedzielne popołudnie.

W lutym w wywiadzie dla magazynu Auto Motor und Sport były szef FOM stwierdził: Ludzie będą chcieć oglądać niedzielny wyścig tylko wtedy, gdy będzie on w jakiś sposób różnił się od sprintu. Pytanie brzmi jednak: «Jak niedzielny wyścig ma być choć w niewielkim stopniu inny od sprintu, jeśli jego wyniki będą decydowały o ustawieniu na starcie?».