Sainz broni decyzji o podjęciu walki z Leclerkiem

Zdobywca P3 przyznaje, że zrezygnował z niej z uwagi na obawy o stan ogumienia.
09.07.2219:28
Nataniel Piórkowski
879wyświetlenia


Carlos Sainz broni decyzji o podjęciu próby zaatakowania zespołowego kolegi - Charlesa Leclerca, podczas sprintu F1 na Red Bull Ringu.

Po mocnym starcie Sainz zacięcie walczył o przebicie się na pozycję lidera. Po przegraniu pojedynku z Maxem Verstappenem, Hiszpan skoncentrował się na rywalizacji z Leclerkiem. Ostatecznie zwycięzca GP Wielkiej Brytanii musiał się jednak zadowolić trzecią pozycją.

Po zakończeniu sprintu Sainz wyjaśniał, że zdecydował się zaprzestać ataków na Leclerca, chcąc oszczędzać pośrednie opony. Szybko dodał jednak, że walka z Monakijczykiem była taka, jak być powinna.

Miałem dobry start a tuż po nim stoczyłem kilka pojedynków - pierwszy z Maxem, do którego doszło w trzecim zakręcie a nieco później w tym samym miejscu z Charlesem. To była dobra zabawa, dobre ściganie - tak powinno to wyglądać.

Jazda blisko Charlesa doprowadziła do lekkiego przegrzewania się opon w moim bolidzie, więc postanowiłem odpuścić, schłodzić nieco ogumienie i dojechać do mety.

Niedzielny wyścig będzie dla reprezentantów Scuderii kolejną okazją do pokonania Verstappena. W przeciwieństwie do Leclerca Sainz uważa, że Holender dysponuje niewielką przewagą osiągów.

Po pierwsze musimy trochę poprawić nasze tempo, bo na początku sprintu Max wyglądał na bardzo, bardzo szybkiego. Później - krok po kroku - zaczynaliśmy zbliżać się do jego tempa. Jutro czeka nas dłuższe ściganie i będziemy musieli skorzystać z różnych mieszanek opon. Może wydarzyć się wszystko. Najważniejsze, że obaj z Charlesem liczymy się w tej walce i zrobimy wszystko, by pokonać Maxa.