Horner przekonany, że Red Bull zmieścił się w limicie

Szef Red Bulla nie przejmuje się plotkami mówiącymi o poważnych wykroczeniach ekipy.
30.09.2215:31
Maciej Wróbel
1226wyświetlenia
Embed from Getty Images

Christian Horner przekonuje, że zespół Red Bull Racing zmieścił się w ustalonym na poziomie 145 milionów dolarów limicie budżetowym za rok 2021.

Podczas gdy zespoły oczekują na wydanie przez FIA certyfikatów zgodności z limitem budżetowym za rok 2021, świat F1 obiegły sensacyjne informacje o naruszeniu limitu przez dwa zespoły - Aston Martin i Red Bull Racing. W przypadku udowodnienia przekroczenia limitu stajniom może grozić grzywna, odebranie punktów, lub nawet wykluczenie z mistrzostw.

Christian Horner nie ukrywa, iż jest pewien, że jego zespół zdołał zmieścić się w limicie. Nic nie wiem o żadnym przekroczeniu limitu. Wszystkie rachunki zostały przesłane w marcu. Przechodzimy więc z FIA przez dość długi proces, który ciągle jest w toku. Działają więc zgodnie z procedurą. Myślę, że mniej więcej w połowie przyszłego tygodnia wydadzą certyfikaty. Jestem pewien, że zmieściliśmy się w limicie.

Choć Horner jasno wyraził zaufanie do oświadczenia wysłanego przez swój zespół, decyzja o jego oficjalnym zatwierdzeniu, jak również wszelkie interpretacje dotyczące wydatków mieszczących się - lub nie - w ramach limitu budżetowego leżą już wyłącznie w gestii FIA.

Szef Red Bulla ujawnił, że ciało zarządzające prowadziło tak szczegółowe analizy dla każdego konta, że pojawiały się nowe interpretacje. To pierwszy raz, gdy dzieje się coś takiego. Dokładamy należytej staranności, ale i tak dochodzi do audytu. To podobny proces do tego, jaki zachodzi podczas pracy z audytorem, ale ten jest dostosowany do realiów F1.

Konieczne są kolejne wyjaśnienia, nawet po przesłaniu oświadczeń. Widzicie więc, jak bardzo 'niedojrzały' jest ten proces. Oczywiście FIA ciężko pracuje i wykonuje swoją pracę najlepiej, jak tylko jest to możliwe.

Horner uważa też, że skoro przepisy związane z limitami wciąż są w powijakach, to nic dziwnego, że pojawiają się pewne nieścisłości na etapie audytu. To jest w końcu zestaw nowych i bardzo skomplikowanych przepisów, więc sposób interpretacji bądź zastosowania przepisów będzie w przypadku każdego zespołu wyglądał inaczej.

Jestem pewien, że w miarę upływu lat wszystko to stanie się bardziej uporządkowane. Tak czy inaczej jesteśmy pewni co do naszego oświadczenia. Teraz działa FIA i myślę, że zawsze będą pojawiać się plotki. Słyszałem coś o wyraźnych naruszeniach i tak dalej, ale niczego takiego u nas nie zauważyłem - zakończył 48-latek.