Ricciardo: Gdyby nie incydent ze startu, powalczyłbym o punkty

Australijczyk czuje nową energię i przypomina słowa, jakie usłyszał kiedyś od Alonso.
24.07.2317:03
Nataniel Piórkowski
1866wyświetlenia
Embed from Getty Images

Daniel Ricciardo sądzi, że byłby w stanie powalczyć o punkty w wyścigu o GP Węgier, gdyby nie zamieszanie z pierwszego zakrętu.

Na dohamowaniu do T1 Ricciardo został uderzony w tył przez Guanyu Zhou a po utracie kontroli nad bolidem wpadł na Estebana Ocona. Ten z kolei trafił w zespołowego partnera z Alpine - Pierre'a Gasly'ego. Obaj zawodnicy Alpine musieli wycofać się z zawodów.

Ricciardo szczęśliwie uniknął poważniejszych konsekwencji incydentu, ale spadł na koniec stawki. W trakcie wyścigu Australijczykowi udało się przebić na trzynastą lokatę - tą samą, z której rozpoczynał rywalizację. Kierowca AlphaTauri stracił 21 sekund do Lance'a Strolla, który zdobył jeden punkt za dziesiąte miejsce.

Gdybym po starcie utrzymał swoją pozycję, to sądzę, że bylibyśmy w stanie powalczyć o finisz w punktach. Po wydarzeniach ze startu utknąłem za Sargeantem i jakimś innym kierowcą. Musiałem jechać w strudze brudnego powietrza a nawet z tymi nowymi bolidami ciężko jest utrzymywać się blisko rywali.

Na szczęście dość wcześnie zjechali na pit stop. Gdy tylko do tego doszło, odzyskałem przyczepność opon i byłem bardzo ciekawy tego, co uda nam się zrobić mając przed sobą pusty tor. Było o wiele lepiej, niż w początkowej fazie wyścigu.

My także nie zwlekaliśmy zbyt długo z pit stopem. Sądzę, że mogło to ponownie wepchnąć nas w korek. Pomyślałem sobie, że jedyne czego mi potrzeba, to trochę czystego powietrza.

Dla Ricciardo był to pierwszy występ w wyścigu F1 od czasu ubiegłorocznego GP Abu Zabi. Chociaż nie minął rok, który dałem sobie na odpoczynek od ścigania, to mimo tego mam wrażenie, że doszło we mnie do pewnego resetu. Znowu czuję pełnię energii.

Pamiętam, jak dwa lata temu rozmawiałem z Fernando [Alonso]. Powiedział mi wtedy, że przerwa od startów była najlepszą rzeczą, jaką kiedykolwiek zrobił.

To dało mi do myślenia. Uznałem, że jeśli czegoś naprawdę potrzebuję, to nie powinienem się tego obawiać. Patrząc na obecną formę Fernando, odbudowałem swoją pewność siebie. Wróciłem czując, że wszystko jest dla mnie normalne: procedura startowa, adrenalina, emocje… Bardzo mi się to podobało.