Bin Sulayem: Masi przeszedł przez piekło

Prezes FIA dopuszcza powrót do współpracy z Australijczykiem, jeśli zajdzie taka potrzeba.
29.11.2310:04
Nataniel Piórkowski
1419wyświetlenia
Embed from Getty Images

Mohammed bin Sulayem przyznał, że jest otwarty na nawiązanie współpracy z byłym dyrektorem wyścigów F1 - Michaelem Masim, jeśli FIA będzie potrzebowała jego usług.

Masi ustąpił ze stanowiska w atmosferze skandalu po GP Abu Zabi 2021. Wtedy to Max Verstappen przypieczętował zdobycie pierwszego w karierze mistrzostwa świata na ostatnim okrążeniu wyścigu.

Wewnętrzna kontrola Federacji wykazała, iż zarządzając końcową fazą zawodów Australijczyk nie przestrzegał przepisów dotyczących neutralizacji.

Masi zdecydował się na odejście z FIA, ale w tym roku powrócił do padoku podczas weekendu w Melbourne. Z kolei latem prezes serii Supercars wypowiedział się na temat gróźb i kryzysu psychicznego, w jakim znalazł się po kontrowersyjnym finale sezonu.

Sulayem przyznał teraz, że gdyby FIA potrzebowała Masiego, to nie widziałby problemu, aby zwrócić się do Australijczyka z propozycją powrotu do współpracy.

Prezes FIA zaznaczył, że nie zamierza przepraszać za błędy popełnione w 2021 roku. Zawsze przepraszam, ale nie mogę przepraszać za coś, co miało miejsce przed rozpoczęciem mojej kadencji. W porządku, przeproszę, ale pod warunkiem, że przywrócimy do pracy Michaela Masiego. Myślicie, że to w porządku?.

Biedny facet został zaatakowany i zmieszany z błotem. Michael Masi przeszedł przez piekło. Przez piekło! Jeśli dostrzegę obszar, w którym FIA będzie potrzebne wzmocnienie a Michael Masi będzie odpowiednią osobą, to sprowadzę go do nas z powrotem.

Ja sam dostawałem pogróżki. Ludzie mówili, że mnie zabiją. Chodziło o to, że miałem moc sprawczą i mogłem wymóc zmianę wyników. Ale zawsze mówiłem wtedy: «Przepraszam, finał mundialu w 1966 roku. Anglia kontra Niemcy. Czy tam zmieniono wyniki? Czy puchar trafił do Niemiec? Nein».