Verstappen: Nowe bolidy F1 to Formuła E na sterydach

Holender skrytykował aktualną generację za brak wyścigowego charakteru.
12.02.2619:43
Mateusz Szymkiewicz
8wyświetlenia
Embed from Getty Images

Max Verstappen określił tegoroczne bolidy F1 jako Formułę E na sterydach, przyznając, że brakuje przyjemności z jazdy oraz wyścigowego charakteru.

Od tego roku samochody napędzane są jednostkami, w których niemal połowa mocy pochodzi z generatora energii kinetycznej. Tak duże uzależnienie od MGU-K wymaga od kierowców wypracowania stylu jazdy, w którym będą zarządzać energią nawet na szybkich przejazdach w kwalifikacjach. Z kolei inną nowością jest aktywna aerodynamika, która redukuje opór na prostych.

Mimo obiecujących osiągów Red Bulla, bardzo krytycznie o najnowszym zestawie regulacji wypowiedział się czterokrotny mistrz świata - Max Verstappen. Zdaniem Holendra, Formuła 1 zupełnie zerwała z charakterem wyścigów.

Szczerze mówiąc prowadzenie tych samochodów nie sprawia przyjemności - powiedział Verstappen. Odpowiednim słowem, które określałoby je, jest «zarządzanie». To nie jest w stylu Formuły 1. Bardziej przypomina mi to Formułę E na sterydach. Zasady są jednak takie same dla wszystkich, więc trzeba sobie z tym poradzić. Jako kierowca lubię jazdę z pełnym gazem, a w tej chwili jest to niemożliwe. W kokpicie dzieje się bardzo dużo. Jako kierowca mam wiele zadań, które wpływają na kwestię mocy. Dla mnie po prostu to nie jest Formuła 1. Być może lepiej przesiąść się do Formuły E? Wszystko sprowadza się do energii, efektywności i zarządzania.

Brakuje nam mocy. Chciałbym móc normalnie jeździć, bez ciągłego myślenia: «Muszę wykonać dłuższe lub krótsze dohamowanie», albo «Muszę teraz dokonać redukcji». To ma ogromne znaczenie dla osiągów na prostych. Do tego dochodzi niska przyczepność samochodu na tych oponach oraz w tej konfiguracji aerodynamicznej. Wykonaliśmy duży krok do tyłu w porównaniu do poprzedniej generacji bolidów.

Poza tym jestem zdania, że proporcje obecnych samochodów wyglądają dobrze. To akurat nie stanowi problemu. Po prostu całość jest dla mnie sprzeczna z wyścigami. Wiele osób będzie niezadowolonych z tego co mówię, ale jestem bezpośredni. Dlaczego mam wam nie przekazać, co naprawdę myślę o swoim bolidzie? Nic na to nie poradzę. To nie ja jestem autorem regulaminu. Gdyby nie czynniki polityczne, z pewnością finalny kształt byłby inny.

Holender dodał, że mimo krytycznej opinii o nowej generacji samochodów, jest pełen szacunku dla pracy wykonanej przez Red Bull Racing oraz Red Bull Powertrains. Wiem ile pracy toczy się w tle, także po stronie silnika. Nie jest miło mi to mówić, ale jako kierowca mam realistyczne podejście. Rozumiem stawkę całego zespołu, opracowaliśmy własną jednostkę i wiele osób odczuwa z tego powodu ekscytację. Oczywiście, wsiadając do kokpitu daję z siebie wszystko, każdy ma tego świadomość. Mimo to moja ekscytacja z jazdy jest minimalna.

Verstappen już od kilku lat wypowiadał się krytycznie o kształcie przepisów na sezon 2026. Z kolei w ostatnim czasie kierowca uzależnia dalsze starty w Formule 1 od przyjemności z jazdy, nie wykluczając, że po wygaśnięciu kontraktu w 2028 roku zdecyduje się na zakończenie kariery.

Zwycięski samochód nie jest dla mnie wszystkim. Muszę też czuć przyjemność z jazdy. Na tym etapie kariery szukam też rzeczy poza Formułą 1, chcąc czerpać radość. Wiem, że aktualne przepisy będą obowiązywać przez dłuższy czas. Zobaczymy - zakończył czterokrotny mistrz świata.