Lawson zirytowany ignorowaniem poleceń zespołowych przez Lindblada

Brytyjczyk wyprzedził partnera wbrew komunikatom, by utrzymał swoją pozycję.
29.06.2616:30
Mateusz Szymkiewicz
70wyświetlenia
Embed from Getty Images

Ekipa Racing Bulls odniosła się w oficjalnym oświadczeniu do wydarzeń z Grand Prix Austrii, w którym Arvid Lindblad zignorował polecenia utrzymania pozycji za Liamem Lawsonem.

Stajnia z Faenzy sięgnęła na Red Bull Ringu po podwójne punkty, mając Lawsona i Lindblada odpowiednio na dziewiątej oraz dziesiątej pozycji. Kierowcy na dystansie zmagań stoczyli ze sobą pojedynek, co jak się okazuje, było wbrew ustaleniom Racing Bulls.

Lawson na pierwszych okrążeniach borykał się z przegrzewaniem układu hamulcowego, co wpłynęło na jego tempo. Mimo to inżynier wyścigowy zapewniał go, iż Lindblad nie podejmie z nim walki, o co został już poproszony. Finalnie po pierwszej turze pit stopów Brytyjczyk przypuścił udany atak na zespołowego partnera, co spotkało się z jego reakcją.

To był ostatni pieprzony raz, kiedy się was posłuchałem - brzmiał komunikat radiowy Liama Lawsona.

Ostatecznie Nowozelandczyk pojawił się na mecie przed Lindbladem na dziewiątym miejscu, podcinając go przy okazji drugiej serii zjazdów po nowe opony. Do sytuacji między kierowcami odniosła się ekipa w oficjalnym oświadczeniu, twierdząc, że był to efekt nieporozumienia.

Arvid źle zrozumiał komunikaty zespołu, kiedy był proszony o utrzymanie pozycji. Liam starał się zarządzać układem hamulcowym, będąc przez nas zapewnianym, iż jego partner nie podejmie walki - przekazał rzecznik Racing Bulls.

Lawson w późniejszych wypowiedziach przyznał, że nie był zadowolony z zachowania Lindblada. Mieliśmy konkretną strategię i realizowaliśmy ją na pierwszym przejeździe. Później musiałem zarządzać hamulcami, a przynajmniej poproszono mnie o to, podkreślając, że nie będę atakowany. Koniec końców zostałem wyprzedzony. Nie tego się spodziewałem, więc postanowiłem pozostać jak najbliżej na drugim przejeździe, by zachować szansę po zmianie kół. Prawdopodobnie musimy o tym porozmawiać [z Lindbladem]. Tak czy inaczej to był udany dzień, zająłem dziewiąte miejsce. To było nasze maksimum przy całej czołówce na mecie.

Arvid Lindblad potwierdził, że był proszony o utrzymanie pozycji za Lawsonem, lecz zdecydował się na atak mając lepsze tempo po zmianie opon. Miałem niezły początek drugiego przejazdu i postanowiłem go wyprzedzić. Potem zespół zdecydował się ściągnąć Liama okrążenie wcześniej, więc zostałem podcięty i wrócił przede mną. Spodziewałem się tego, więc nie mam z tym problemu. To nie ma większego znaczenia, przynajmniej miałem trochę frajdy z tego wyścigu. Myślałem o tym, by spróbować jeszcze raz w końcówce i rzeczywiście miałem na tym etapie niezłe tempo. Straciłem jednak trochę czasu przez niebieskie flagi - dodał Brytyjczyk.