Marca: F1 rozważa zakończenie sezonu 2026 w Europie
Tory Catalunya oraz Algarve miałyby zastąpić kolejno Losail i Yas Marina.
30.06.2619:43
63wyświetlenia
Embed from Getty Images
Hiszpańska gazeta Marca informuje, że F1 ma pracować nad planem B, jeżeli ostatnie dwie rundy sezonu 2026 na Bliskim Wschodzie nie będą mogły dojść do skutku.
Wojna Izraela i Stanów Zjednoczonych z Iranem zdestabilizowała sytuację w regionie, przez co Grand Prix Bahrajnu oraz Arabii Saudyjskiej zaplanowane na kwiecień nie doszły do skutku. Organizatorzy zmagań mają pozostawać w kontakcie z Liberty Media w sprawie odzyskania miejsca w tegorocznym kalendarzu, jednakże ciągły brak oficjalnego porozumienia pokojowego oddala taką perspektywę.
Większym zmartwieniem Formuły 1 jest potencjalne anulowanie kolejnych wyścigów na Bliskim Wschodzie, tym razem w Katarze oraz Abu Zabi. Rundy te mają zakończyć tegoroczne mistrzostwa, co wciąż daje czas Liberty Media na podjęcie ostatecznej decyzji.
Według ustaleń gazety Marca, powstał już plan awaryjny, jeżeli listopadowe Grand Prix Kataru oraz grudniowe Grand Prix Abu Zabi nie dojdą do skutku. Formuła 1 na dwie ostatnie rundy ma wrócić do Europy na drugi w tym roku wyścig na Circuit de Catalunya, a także na Grand Prix Portugalii na obiekcie Algarve. Inne źródło z Austrii - Osterreich, potwierdza, że propozycja ta była omawiana w sobotę podczas spotkania Stefano Domenicaliego z szefami zespołów.
Hiszpańska publikacja dodaje, że tak długo jak Bliski Wschód będzie uznawany ze strefę działań wojennych, Formuła 1 nie może pojawić się w regionie. Firmy ubezpieczeniowe obsługujące Mercedesa, Audi oraz partnera logistycznego DHL, miały odmówić ochrony tak długo, jak nie dojdzie do podpisania oficjalnego porozumienia Izraela i Stanów Zjednoczonych z Iranem.
Hiszpańska gazeta Marca informuje, że F1 ma pracować nad planem B, jeżeli ostatnie dwie rundy sezonu 2026 na Bliskim Wschodzie nie będą mogły dojść do skutku.
Wojna Izraela i Stanów Zjednoczonych z Iranem zdestabilizowała sytuację w regionie, przez co Grand Prix Bahrajnu oraz Arabii Saudyjskiej zaplanowane na kwiecień nie doszły do skutku. Organizatorzy zmagań mają pozostawać w kontakcie z Liberty Media w sprawie odzyskania miejsca w tegorocznym kalendarzu, jednakże ciągły brak oficjalnego porozumienia pokojowego oddala taką perspektywę.
Większym zmartwieniem Formuły 1 jest potencjalne anulowanie kolejnych wyścigów na Bliskim Wschodzie, tym razem w Katarze oraz Abu Zabi. Rundy te mają zakończyć tegoroczne mistrzostwa, co wciąż daje czas Liberty Media na podjęcie ostatecznej decyzji.
Według ustaleń gazety Marca, powstał już plan awaryjny, jeżeli listopadowe Grand Prix Kataru oraz grudniowe Grand Prix Abu Zabi nie dojdą do skutku. Formuła 1 na dwie ostatnie rundy ma wrócić do Europy na drugi w tym roku wyścig na Circuit de Catalunya, a także na Grand Prix Portugalii na obiekcie Algarve. Inne źródło z Austrii - Osterreich, potwierdza, że propozycja ta była omawiana w sobotę podczas spotkania Stefano Domenicaliego z szefami zespołów.
Ze względu na logistykę, kwestie organizacyjne, sprzedaż biletów oraz rezerwację miejsc noclegowych, decyzja nie zostanie podjęta w pośpiechu. Możliwe, że zapadnie ona dopiero na koniec wakacji- przekazuje Marca.
Hiszpańska publikacja dodaje, że tak długo jak Bliski Wschód będzie uznawany ze strefę działań wojennych, Formuła 1 nie może pojawić się w regionie. Firmy ubezpieczeniowe obsługujące Mercedesa, Audi oraz partnera logistycznego DHL, miały odmówić ochrony tak długo, jak nie dojdzie do podpisania oficjalnego porozumienia Izraela i Stanów Zjednoczonych z Iranem.
Mateusz Szymkiewicz