Leclerc: Hamilton ścigał się ze mną na limicie

Monakijczyk ucieka od odpowiedzialności, podkreślając, że obaj znaleźli się poza torem.
02.11.2610:19
Mateusz Szymkiewicz
46wyświetlenia
Embed from Getty Images

Charles Leclerc postanowił nie brać na siebie odpowiedzialności za wydarzenia na starcie Grand Prix Meksyku, gdzie walka z Lewisem Hamiltonem pozbawiła Ferrari szans na zwycięstwo.

Monakijczyk przebijając się na drugie miejsce przypuścił atak na prowadzącego partnera w zakręcie numer cztery. Mimo to ich walka zakończyła się wyjazdem poza tor: Leclerc zupełnie ściął zakręt, a Hamilton jadąc szeroko spadł za Maksa Verstappena.

Późniejsze wydarzenia doprowadziły do tego, że to Holender odniósł zwycięstwo w Mexico City. Po restarcie spowodowanym czerwoną flagą na drugie miejsce przesunął się Hamilton, a Leclerc ukarany doliczeniem pięciu sekund, zblokował koła przed pierwszym zakrętem i zniszczył opony, co wykorzystał Antonelli, by awansować przed Monakijczyka na trzecią lokatę.

Zdecydowanie miałem przed sobą szansę. W pierwszym zakręcie pojawiła się luka po zewnętrznej i chciałem wykorzystać wysoką prędkość. Mimo to w drugim wirażu było niewiele miejsca. W czwórce i piątce z Lewisem zaryzykowaliśmy późne dohamowanie. Obaj nie zmieściliśmy się, a ja ściąłem tor. Wykorzystał to Max, który znalazł się między nami i sprawił, że cała sytuacja stała się jeszcze bardziej dziwna - powiedział Charles Leclerc.

Monakijczyk mimo ukarania przez sędziów, postanowił nie brać na siebie odpowiedzialności za wydarzenia z czwartego zakrętu. Na pewno będziemy o tym rozmawiać. Nie wiem czy był niezadowolony z tego co zrobiłem, ponieważ mam wrażenie, że on także ścigał się ze mną na limicie. Mógł być bardziej zły ze względu na to, jakiego rodzaju otrzymałem karę. Czekają nas dyskusje. Walczyliśmy o zwycięstwo i na pewno mogliśmy się spodziewać, że pozostawimy sobie niewielkie marginesy. Koniec końców obaj popełniliśmy błąd w czwórce.

Nie doprowadziliśmy do kontaktu, obaj pojechaliśmy prosto i daliśmy Maksowi szansę na to, by nas wyprzedził. Nie wydaje mi się więc, byśmy musieli naprawdę dużo omawiać. Było między nami blisko w pierwszych zakrętach, ale można było się spodziewać, że podejmiemy pojedynek o zwycięstwo. Popełniliśmy błąd i to ja zapłaciłem za niego karą. Teraz możemy tylko się kłócić, czy była odpowiednia.

Nie miałem jasnych wskazówek od zespołu. Była to na tyle dziwna sytuacja, że postanowiłem utrzymać pozycję. Spodziewałem się jakiejś kary i ostatecznie poniosłem odpowiedzialność. Zapytałem zespół: «Co powinienem zrobić?». Na pewno powinienem był jakoś zareagować, ale nie wiedziałem, czy jedzie on [Hamilton] teraz trzeci, czy może spadł na czwarte miejsce. Ostatecznie jechałem dalej i będzie to rzecz do omówienia - zakończył Leclerc.