Button zadowolony z pierwszego sezonu w McLarenie

"W dużym stopniu mogę być zadowolony"
03.11.1017:43
Grzegorz Filiks
1624wyświetlenia

Jenson Button wyznał, że jest w dużym stopniu zadowolony z przebiegu swojego pierwszego roku startów w barwach McLarena. Brytyjczyk mimo sięgnięcia po mistrzostwo świata rozstał się z ekipą Brawn GP (obecnie Mercedes GP) po sezonie 2009.

Spytany przez niemiecki magazyn Auto Motor Und Sport, czy jest zadowolony z pierwszego roku spędzonego w McLarenie, Jenson odpowiedział: W zasadzie tak. Ustawiłem bolid w dobry sposób, ale jeszcze dla mnie nie perfekcyjny.

Musiałem iść na kompromisy w kwalifikacjach, ponieważ rzadko znajdowałem dobry balans mojego auta. Jakie są moje ostateczne wnioski? Dwa wyścigi przed końcem sezonu ciągle mam matematyczną szansę na zdobycie tytułu, co jest niezłe, jak na pierwszy sezon w nowej stajni. W dużym stopniu mogę być zadowolony.

Button ponadto twierdzi, że integracja z zespołem z Woking była bardzo łatwa. Nie było żadnych uprzedzeń. McLaren wymaga ode mnie tylko wyników. Mimo, iż samochód już był budowany, to jednak nadal mogłem dawać im swoje wskazówki i pchać jego rozwój w kierunku, który bardziej mi odpowiada. Ekipa szybko zdała sobie sprawę, że nie jestem tutaj tylko po to, by jeździć, ale chcę być także częścią zespołu. Również Lewis zrozumiał, iż dwóch kierowców dostrzega więcej, niż jeden, zwłaszcza że obaj mamy tak bardzo różniące się style jazdy. Korzyści z tego, które pojawią się nadchodzącej zimy będą nawet większe, jako że od początku jestem zaangażowany w powstawanie samochodu.

Źródło: PlanetF1.com

KOMENTARZE

10
Jędruś
03.11.2010 09:13
Button to dobry kierowca. @tomekzzar Tyle, że posiadanie dwóch równorzędnych kierowców w zespole to ogromne ryzyko. Raikkonen miał powrócić do Mclarena pod 3 letniej przerwie na 2010, ale zadecydowały o tym wszystkim chyba względy finansowe i duże wymagania sponsorów.Hulkenberg nie jest jeszcze wstanie pokazać pełni swojego ogromnego talentu.
akkim
03.11.2010 07:02
@tomekzzar >>> Czy liczyłeś, że "hodowlak" będzie mniej zarabiał? Nie będzie, choćby po sto razy jeszcze narozrabiał, "niewidzialna ręka" przyjaciela Rona, nigdy się nie zgodzi, prędzej facet skona.
tomekzzar
03.11.2010 06:49
ile jest wart kierowca dla teamu odzwierciedla również ranking najlepiej zarabiajacych kierowców f1 w 2010 roku,jesli urzedujący mistrz swiata zarabia"grosze"w porównaniu z innymi to chyba jego talentu nie dostrzegają włodarze F1 lub jest oszukiwany przez wszystkich dookoła..http://www.f1ultra.pl/index.php/wiadomosci-f1/121681-zarobki-kierowcow-w-2010-roku.html
Kamikadze2000
03.11.2010 06:41
@tomekzzar - Hamilton w zeszłym roku udowodnił, że bolid stanowi jednostkę najwyższą!!! Tak na prawdę g**** zrobiłby w FI, tak jak nic nie pokazał w kiepskim McL, poza piruetami i kolizjami (chodzi mi o okres, kiedy MP4-24 nie był zdolny do walki)! Co do Jensona, jest to kierowca, który faktycznie musi się zgrać z bolidem i z zespołem, by być "Jensonem Buttonem na początku sezonu 2009"!
Sanki
03.11.2010 06:36
Na Hungaro w 06 też pojechał słabo ;)
jpslotus72
03.11.2010 06:31
@tomekzzar Buttonowi do jazdy potrzebna jest wspaniała pogoda? No to trochę inaczej rozumiemy zjawiska meteorologiczne, bo ja na przykład pogody na GP Australii nie nazwałbym wspaniałą...
ignol44
03.11.2010 06:14
Masz racje.Ale tak na prawde to jest idealny kierowca numer dwa my o tym wiemy i mcl.Oni dobrze wiedza ze BUt nie pokona HAM wiec jest to idealna sytuacja do walki o mistrzowska korone w klasyfikacji konstruktorór.Widac to bylo w 2008 r ze mclaren powinien miec ten tytul w kieszeni ale kov sie nie sprawdził
tomekzzar
03.11.2010 06:07
wolałbym miec w zespole jednego Hamiltona który wygrywałby nawet w force india,niż pięciu Buttonów którym do jazdy jest potrzebny idealny bolid i wspaniała pogoda,gdybym był szefem Mclarena spokojnie wymieniłbym go na RAIKONNENA lub nawet Hulkenberga czy Kubice...
corey_taylor
03.11.2010 05:22
Jenson, masz genialny pierwszy sezon w Macu, oby było tylko lepiej!
akkim
03.11.2010 04:57
A czym ma się martwić, przecież jest wysoko, do Lewisa traci, tyle co ma "oko", chociaż Mu tam pupy zespół nie podciera, to nie przyjął dla "bożka" roli pomagiera.