Pech pozbawił Basza szans na podium w II rundzie WSK Euro Series

Portugalia nie była zbyt łaskawa dla polskiego kierowcy
17.04.1121:15
Paweł Zając/Inf. prasowa
5126wyświetlenia

Karol Basz niestety nie może zaliczyć występu w Portimao do udanych. Przez błędy rywali podczas walki koło w koło, kierowca zespołu Roberta Kubicy musiał skupić się na odrabianiu strat zamiast na walce o zwycięstwa podczas II rundy kartingowych mistrzostw WSK Euro Series.

Krakowianin prezentował dobre tempo od samego początku weekendu. Już podczas wolnych treningów było widać, że Karol jest mocny i może powalczyć o wysokie pozycje. W piątkowych kwalifikacjach udało się wywalczyć ósme miejsce, jednak ważniejszy był awans do Super Pole. Jest to dodatkowa sesja dla czołowej dziesiątki, która walczy wtedy o ostateczne pozycje na starcie.

Ostatecznie Polakowi udało się wywalczyć szóste miejsce, które było dobrym „punktem wypadowym” do walki w wyścigach kwalifikacyjnych. W pierwszym z nich Karol po dobrej jeździe znalazł się na ósmym miejscu wśród trzydziestu jeden kierowców. W kartingu zawsze dużo się dzieje, a kierowcy walczą o najdrobniejsze ułamki sekund, przez co cała pierwsze dziesiątka często może walczyć o zwycięstwo.

Niestety dobrego startu w kolejnym wyścigu kwalifikacyjnym nie udało się przekuć w dobry wynik. Dwóch zawodników jadących przed Karolem zacięcie ze sobą walczyło, jak się okazało aż nazbyt. Na jednej z szybkich sekcji doszło pomiędzy nimi do zderzenia, a jadący za nimi Polak nie miał jak uniknąć kolizji, po której niestety nie był w stanie kontynuować wyścigu. Incydent zaowocował dopiero 16 miejscem na starcie do sobotniego finału.

Mimo pecha i przeciwności Karol nie poddał się i od samego początku rzucił się do odrabiania strat. Świetne tempo i agresywne ataki sprawiły, że kierowca z Krakowa odzyskiwał po jednej pozycji praktycznie co okrążenie. Ostatecznie dzięki fantastycznej jeździe udało się zakończyć wyścig na ósmej pozycji, która była pozytywnym wynikiem po pechowym pierwszym dniu rywalizacji. Weekendy WSK Euro Series w klasie KF1 podzielone są na dwa dni rywalizacji, podczas których każdy z kierowców ma do przejechania dwa wyścigi kwalifikacyjne i dwa wyścigi finałowe, gdzie każdy jest punktowany osobno, więc nie wszystko było jeszcze stracone.

Podopieczny Roberta Kubicy przystąpił do niedzielnej rywalizacji z nowymi siłami i już w pierwszym wyścigu zaprezentował się ze świetnej strony. Ósme pole na starcie udało mu się przekuć w czwarte miejsce na mecie. Kolejny wyścig był jeszcze lepszy, gdzie Karol na mokrym torze dał pełny popis swoich umiejętności i jako pierwszy zobaczył flagę w czarno-białą szachownicę. Oba te świetne występy dały mu drugie pole startowe przed niedzielnym finałem.

Wydawało się, że zła passa z soboty odeszła w zapomnienie. Na przesychającym torze krakowianin dobrze wystartował i przez większość wyścigu walczył o podium w grupie 5 kierowców. Niestety nie dane mu było zaliczyć tego weekendu do udanych, gdyż na 3 okrążenia przed metą na wyjściu z zakrętu jeden z rywali uderzył w Polaka. Nasz zawodnik obrócił się o 180 stopni i zatrzymał na środku toru. Kilku nadjeżdżających kierowców nie zdążyło go wyminąć i doszło do kilku kolizji, po których gokart nie nadawał się do dalszej jazdy.

Ostatecznym wynikiem bardzo pechowego weekendu jest 10 punktów zdobytych podczas pierwszego finału oraz spadek na 8 miejsce w klasyfikacji generalnej. Karol nie krył niezadowolenia po niezbyt dobrym weekendzie: Niestety nie tak sobie wyobrażałem te zawody. Treningi pokazały, że powinniśmy być w stanie walczyć o najlepsze pozycje. Przez dwa pechowe zdarzenia legł w gruzach całkiem niezły weekend, z którego mogłem wywieźć sporo punktów. Takie jednak są wyścigi i mam nadzieję, że podczas kolejnych zawodów, a w szczególności Mistrzostw Świata, będę miał odrobinę więcej szczęścia.

Źródło: Informacja prasowa

KOMENTARZE

1
JURAS2
18.04.2011 06:32
Trzymam kciuki i życzę powodzenia. Pozdrawiam