Whitmarsh: Dwadzieścia wyścigów w sezonie to absolutny limit

Brytyjczyk przyznaje, że kilka zespołów rozważa stworzenie alternatywnych załóg mechaników.
06.11.1110:30
Nataniel Piórkowski
2022wyświetlenia

Szef McLarena - Martin Whitmarsh uważa, że rekordowa ilość dwudziestu wyścigów, jaka pojawi się w kalendarzu na sezon 2012 jest górnym limitem i jedyną gwarancją uniknięcia napięć w sporcie.

Whitmarsh przyznał nawet, że kilka zespołów planuje stworzyć alternatywne załogi mechaników obsługujących bolidy w alei serwisowej, aby utrzymać konkurencyjność przez cały gorący sezon, trwający od połowy marca do samego końca listopada.

W przyszłym roku wyścigi będą odbywały się w Europie, południowo-wschodniej Azji, na Bliskim Wschodzie, w Ameryce Północnej, Indiach i Europie, a jedyną chwilą wytchnienia będzie tradycyjna letnia przerwa wakacyjna, występująca mniej więcej w połowie tournée F1 po Starym Kontynencie.

Dwadzieścia wyścigów, w tym wiele odbywających się z weekendu na weekend są dla zespołu bardzo trudne i znajdujemy się w punkcie krytycznym. Nie powinniśmy mieć więcej niż dwadzieścia wyścigów w sezonie. Pomimo wątpliwości, jakie ostatnio pojawiały się wokół organizacji Grand Prix Bahrajnu, Korei oraz USA, Whitmarsh powiedział, że on i inni szefowie zespołów spodziewają się napiętego terminarza. Zmierzamy do punktu, w którym będzie trzeba stworzyć alternatywne załogi mechaników, tak jak ma to miejsce w NASCAR. Oczywiście istotne jest zdobycie mistrzostwa świata, ale każde Grand Prix z osoba jest równie wyjątkowe - wyjaśniał Brytyjczyk.

Whitmarsh, który jednocześnie pełni funkcję szefa FOTA stwierdził również, że wie, iż coraz większy tłok w kalendarzu jest spowodowany chęcią generowania coraz większych zysków przez sport. Zdaję sobie sprawę z tego, że to pogoń za pieniędzmi, ale liczba dwudziestu wyścigów jest ogromna i stanowi właściwy limit, który powinniśmy utrzymać. Myślę, że w przyszłym roku będziemy sobie w stanie z tym poradzić, ale sprawa i tak jest bardzo trudna, ponieważ po spakowaniu się zespołu i powrocie z Brazylii mamy już grudzień. W styczniu te same chłopaki będą budować samochód, w lutym pojadą na testy, a następie będą latać po całym świecie. To niesamowicie trudna i wymagająca praca dla mechaników, techników i inżynierów.

Inauguracyjny sezon Formuły 1 z roku 1950, składał się z siedmiu wyścigów, ale od tego czasu liczba ta bardzo szybko wzrastała. Przez kilka lat bliższej nam historii utrzymywano złoty środek w postaci jedenastu imprez w Europie i pięciu poza nią, ale w ciągu ostatnich lat została podjęta zauważalna ekspansja sportu na nowe rynki, która z założeniem ma służyć większej globalizacji F1. Dlatego też w kalendarzu znajduje miejsce około dwudziestu wyścigów, które coraz częściej odbywają się w państwach mających trudności z ich promocją i zainteresowaniem sportami motorowymi.

Tymczasem Jenson Button powiedział, że dla kierowców zwiększona liczba wyścigów nie ma większego znaczenia, ale ważnym czynnikiem jest forma fizyczna i psychiczna mechaników, którzy ogromną ilość czasu spędzają w obcych krajach, daleko od swych rodzin. Kochamy wyścigi, po to tu jesteśmy. Dla nas ich ilość nie ma znaczenia, ale musimy pamiętać o facetach, którzy pracują bez przerwy - mechanikach, inżynierach. Czasem występują ogromne różnice w czasie lokalnym, zmieniające się co weekend i to zdecydowanie oni pracują na limicie, a nie my.

Źródło: thestar.com.my

KOMENTARZE

11
Pieczar
06.11.2011 07:21
Te 7 wyścigów z 50 roku to trochę naciągane, bo poza tymi 7 wyścigami zaliczanymi do MŚ była cała masa imprez nie zaliczanych do MŚ. W sumie wyścigów było chyba znacznie więcej niż 20 :)
gnt3c
06.11.2011 12:22
świetny post, przynajmniej wiemy, że żadna kobieta przy bolidzie w macu nie pracuje...
katinka
06.11.2011 11:36
20 to tak akurat, ale nie bede marudzic, gdy kiedys Bernie wcisnie 30 ;) Mysle, ze jesli kierowcy te 20 GP w sezonie akceptuja, to nie ma sprawy, tylko tak jak mowi Jenson i Whitmarsh moznaby stworzyc te dodatkowe grupy technikow i mechanikow, aby im bylo latwiej, bo to naprawde odpowiedzialna i ciezka praca. To prawda, F1 to ma byc elitarny sport i taka chyba jest, tajemnicza i nie bardzo dostepna dla kibicow, nie mowic juz o cenach biletow na GP. Ale mi po cichu marzy sie taka, co to mozna polazic sobie po padocku, zajrzec do garazu i poklepac kierowce po ramieniu, a nawet isc z nim na piwo, a nie tylko podziwiac ich i te piekne bolidy na plakatach :)
Adam1970
06.11.2011 11:26
@Arya Bo Związki Zawodowe typu FOTA zazwyczaj niewiele oferują a wiele chcą. Politycznie to niezły pomysł- za każde dodatkowe "ponad limit" GP można zażądać więcej.
Kamikadze2000
06.11.2011 11:08
20 rund to zdecydowanie optymalne rozwiązaniem. Osobiście chciałbym rotacji kilka wyścigów. :)
Arya
06.11.2011 10:33
Cóż, 20 wyścigów to dla mnie dobra liczba. Nie wiem, czy F1 by dla mnie się rozmieniła na drobne, jakby było więcej, ale nie ode mnie to zależy, a dopóki liczba nie spadnie poniżej 17-18 to będę tolerancyjna :] @adamyo Nie wiem, gdzie Withmarsh powiedział o napięciu między kierowcami, tutaj jest tylko o załogach, ale jak dla mnie to niezbyt przekonujący argument. To nie wina liczby wyścigów, że Hamilton i Massa się tak kochają. Kiedy było mniej GP też zdarzały się zresztą konflikty. @Adam1970 Czemu Withmarsh się ośmiesza? Przecież on właśnie mówił o tej "całej reszcie", więc Button mu nie zaprzecza, widocznie nie chciałby jednak robić zamiennych załóg.
Adam1970
06.11.2011 10:08
Najwięcej racji wobec ilości rozgrywanych miał Max Mosley. Uważał,że zbyt duża ilość wyścigów wpłynie na zmniejszenie zainteresowania Formułą 1 bo poszczególne wyścigi staną się "mniej ważne" dla końcowej klasyfikacji. Innymi słowy F1 rozmieni się "na drobne". W podobnym tonie wypowiadał się o padoku F1 gdzie o wiele trudniej (niż np. w Nascar) jest dostać się przeciętnemu śmiertelnikowi i poklepać po plecach kierowcę. Bo F1 ma być elitarna i budzić respekt i ja się pod tym tokiem rozumowania podpisuję rękami i nogami. A Whitmarsh się ośmiesza :D -na dowód kierowca z jego zespołu nie widzi problemu :D a przecież kto jak kto -to właśnie kierowca musi wystąpić we wszystkich GP a cała reszta jest do zastąpienia.
adamyo
06.11.2011 10:06
Dla kibica jest to marzenie widzieć 20 wyścigów w sezonie.Ale nie zapominajmy o pracy którą muszą wykonać teamy i o tym jak Martin powiedział że w padoku może pojawić się więcej napięć między kierowcami np.w tym roku Felipe i Hamiltona.
Karol26
06.11.2011 10:04
20 to maks. Ja problemu nie widzę. Częściej wyścigi co tydzień i sezon byłby krótszy :)
Nirnroot
06.11.2011 09:58
Jak Bernie powie, to będzie 21. Ale to już coraz bliżej do połowy weekendów w całym roku wypełnionych Formułą...
Simi
06.11.2011 09:53
Moim zdaniem optymalna liczba to 17-19. Dwadzieścia? Ok, może być, ale przypuszczam, że dla zespołów to udręka. Dla mnie kibica nie ma problemu, ale biorąc pod uwagę wszystko - nie chciałbym widzieć np. 25 rund w sezonie.