Verstappen utrzymał zwycięstwo w GP Austrii

Sędziowie badali incydent, który przesądził o awansie Holendra na prowadzenie w wyścigu.
30.06.1919:51
Nataniel Piórkowski
5754wyświetlenia


Max Verstappen utrzymał zwycięstwo w Grand Prix Austrii.

W końcówce rywalizacji kierowca Red Bulla dysponował znaczną przewagą tempa nad jadącym na pierwszym miejscu Charlesem Leclerkiem z Ferrari.

Triumfator ubiegłorocznego wyścigu w Spielbergu kilkukrotnie próbował awansować przed Monakijczyka, korzystając ze stref DRS. Podejmowane przez niego próby zawsze kończyły się jednak niepowodzeniem.

Verstappen przypuścił decydujący atak na sześćdziesiątym dziewiątym kółku. W trzecim zakręcie wykorzystał wolną przestrzeń po wewnętrznej części toru, ale później skorzystał z szerokiej linii jazdy. Pomiędzy bolidami Red Bulla i Ferrari doszło do kontaktu. Leclerc wyjechał na asfaltowe pobocze.

Krótko po tym badaniem sprawy zajęli się sędziowie. Po przesłuchaniu obu kierowców oraz ocenie materiałów dowodowych, oficjele delegowani przez FIA uznali, że w przypadku incydentu nie są konieczne dalsze działania.

Uzasadnienie sędziów
Sędziowie przeanalizowali materiały dowodowe, wysłuchali kierowcy samochodu numer 33 (Verstappen) oraz kierowcy samochodu numer 16 (Leclerc) a także przedstawicieli zespołów i ustalili co następuje. Bolid #33 próbował wyprzedzić bolid #16 w trzecim zakręcie na 69. okrążeniu, opóźniając hamowanie względem bolidu #16.

Robiąc to, na wejściu w zakręt bolid #33 znajdował się obok bolidu #36 a jego kierowca podczas próby wyprzedzania miał pełną kontrolę nad kierownicą, próbując manewru po wewnętrznej. Jednakże, zarówno bolid #33 jak i bolid #16 przystąpiły do pokonywania zakrętu obok siebie, w obszarze gdzie wyraźnie brakowało miejsca na dwa samochody.

U końca wierzchołka, podczas wyjeżdżania z zakrętu, pomiędzy bolidami doszło do kontaktu.

W świetle wszystkich okoliczności nie uznaliśmy, aby którykolwiek z kierowców był całkowicie lub w przeważającej mierze winny zdarzeniu. Traktujemy je jako incydent wyścigowy.