Hamilton: Dzisiejsze temperatury były zabójcze dla opon

Brytyjczyk spodziewa się wyrównanej walki z Red Bullem w niedzielę.
14.08.2019:55
Maciej Wróbel
1115wyświetlenia
Embed from Getty Images

Lewis Hamilton uważa, że dzisiejsze zabójcze temperatury na torze Catalunya sprawiły mu sporo kłopotów w odpowiednim zarządzaniu oponami.

Sześciokrotny mistrz świata wykręcił najlepszy czas w trakcie popołudniowych zajęć na torze Catalunya, wyprzedzając zespołowego partnera, Valtteriego Bottasa, o niespełna trzy dziesiąte sekundy. Nad trzecim Maksem Verstappenem Hamilton miał już 0,8 sekundy przewagi.

Mimo dobrych osiągów w treningach, stajnia z Brackley ma pewne obawy co do pracy opon podczas weekendu wyścigowego w Hiszpanii. Wysokie temperatury dały się we znaki niemieckiej ekipie podczas ubiegłotygodniowego Grand Prix 70-lecia, w którym m. in. z powodu blisteringu, Mercedes przegrał z Red Bullem walkę o zwycięstwo.

Hamilton przyznał, że sięgająca niemal 50 stopni Celsjusza temperatura toru sprawiła mu pewne trudności. Zdecydowanie nie było zbyt lekko - powiedział 35-latek. To jak do tej pory najgorętsza sesja. Wydaje mi się, że nigdy podczas weekendu w Hiszpanii nie było aż tak gorąco. Przyjeżdżamy tu zazwyczaj na przełomie lutego i marca a potem w maju.

Pogoda jest piękna, ale w samochodzie jest zabójcza, jak również daje się we znaki oponom. Zaliczyliśmy jednak dobry dzień. Było OK. Zwłaszcza druga sesja, która była dla mnie lepsza. Na długich przejazdach Red Bull był całkiem blisko nas, więc może to być całkiem wyrównany wyścig.

Lider klasyfikacji generalnej uważa także, iż wysokie temperatury mogą zneutralizować efekty rozwoju bolidu W11 od czasu zakończenia przedsezonowych testów. Myślę, że temperatura skutecznie zamaskuje sporo rzeczy. Opony raczej nie czują się najlepiej w takich warunkach, więc po prostu ślizgasz się na boki na przegrzanych oponach.

Pirelli przywiozło na Grand Prix Hiszpanii ogumienie o jeden stopień twardsze od tego, które było w użyciu w ubiegłym tygodniu. Mimo to, zespoły i tak spodziewają się w wyścigu trudnego zarządzania oponami z powodu upału. Hamilton, choć dziś nie narzekał na zjawisko blisteringu, to jednocześnie przyznał, że w ubiegły piątek także nie miał tego problemu.

Dzisiaj nie zauważyłem żadnego blisteringu, ale nie zauważyliśmy go również w zeszły piątek. Nie mogę dziś za wiele powiedzieć. Było OK. Niedługo robimy sprawozdanie, więc dowiemy się, na czym stoimy. Długie przejazdy nie wyglądały źle. Nie wiem, jak daleko możemy się jeszcze posunąć w porównaniu z Red Bullem. To określi, czy w wyścigu pojedziemy na jeden, czy na dwa pit stopy - dodał Brytyjczyk.