Bottas: Potrzebuję cudu, żeby pokonać Lewisa w walce o tytuł

Po Grand Prix Eifelu strata Fina do zespołowego partnera wynosi już 69 punktów.
11.10.2018:40
Maciej Wróbel
1470wyświetlenia
Embed from Getty Images

Valtteri Bottas przyznał po nieukończonym Grand Prix Eifelu, że potrzebuje cudu aby móc myśleć o pokonaniu Lewisa Hamiltona w walce o tytuł mistrzowski w sezonie 2020.

Kierowca Mercedesa przystąpił do Grand Prix Eifelu świeżo po zredukowaniu straty do Lewisa Hamiltona do 44 punktów po tym, jak zwyciężył w Grand Prix Rosji. W sobotę Fin potwierdził dobrą dyspozycję zgarniając pole position, a w początkowej fazie wyścigu bezproblemowo przewodził stawce.

Niedługo potem jednak, Bottas stracił prowadzenie na rzecz Hamiltona po zblokowaniu kół na dohamowaniu do pierwszego zakrętu. Podczas okresu wirtualnego samochodu bezpieczeństwa Fin stracił kolejną pozycję na rzecz Maxa Verstappena, by w końcu wycofać się z rywalizacji na siedemnastym kółku po awarii MGU-H.

Po wyścigu Bottas nie ukrywał rozczarowania z powodu odpadnięcia z przyczyn będących poza jego kontrolą. To oczywiście bardzo, bardzo rozczarowujące - powiedział 31-latek. Jest to jedna z tych rzeczy, na które nic nie możesz poradzić.

Oczywiście wcześniej zblokowałem koła. Myślę jednak, że wciąż miałem szanse na zwycięstwo, ponieważ dzięki temu zdecydowaliśmy się dość wcześnie na strategię dwóch pit stopów. Koniec końców wydaje mi się, że była to najlepsza możliwa strategia. Wiedziałem, że jest o co walczyć, nawet po tym zblokowaniu podczas mżawki. A potem doszło do awarii silnika. Nie mogłem w to uwierzyć.

Nieukończony wyścig Bottasa w połączeniu ze zwycięstwem Hamiltona sprawia, że Fin na sześć eliminacji przed końcem sezonu traci już 69 punktów do kierowcy ze Stevenage. Oczywiście dociera do mnie, że w punktacji moja strata do Lewisa jest już całkiem spora. Zdecydowanie potrzebuję teraz cudu. Jak zwykle jednak, nie widzę sensu, by się poddawać. Należy stale trzymać sobie poprzeczkę wysoko i próbować dalej.

Toto Wolff po GP Eifelu porozmawiał z Finem i przeprosił go za awarię. Austriak zgadza się również ze swoim kierowcą co do słuszności taktyki dwóch pit stopów. Odbyliśmy dobrą rozmowę. Przeprosiłem go za awarię - powiedział Wolff. Uważam, że dwa postoje, o których wspominał, mogły rzeczywiście dać mu szansę na zwycięstwo w tym wyścigu.

Jest jednak tak, jak jest. To wciąż sport mechaniczny. Dzisiaj to my go zawiedliśmy - dodał szef Mercedesa.