Leclerc: Monako było odosobnionym przypadkiem

23-latek wątpi w utrzymanie zwycięskiej formy z księstwa w kolejnych Grand Prix.
03.06.2116:19
Maciej Wróbel
604wyświetlenia
Embed from Getty Images

Charles Leclerc spodziewa się powrotu do rzeczywistości w kontekście formy Ferrari w Baku podkreślając, że Monako było odosobnionym przypadkiem.

Podczas pierwszych eliminacji sezonu 2021 Ferrari walczyło głównie z McLarenem o palmę pierwszeństwa w środku stawki. Stajnia z Maranello zaskoczyła jednak formą podczas weekendu w Monako, gdzie zrównała się ze ścisłą czołówką, a Charles Leclerc wywalczył pierwsze pole position dla Ferrari od Grand Prix Meksyku 2019.

Monakijczyk ostatecznie nie przystąpił do wyścigu ze względu na uszkodzenia bolidu powstałe w wyniku wypadku w kwalifikacjach. Dobrą formę Ferrari w Monako potwierdził jednak Carlos Sainz, który wyścig na ulicach księstwa ukończył na drugiej pozycji, zdobywając pierwsze podium dla Scuderii w sezonie 2021. Było to również pierwsze podium Hiszpana w nowym zespole.

Charles Leclerc bagatelizuje jednak wszelkie sugestie mówiące o tym, że jego zespół będzie teraz w stanie włączyć się do regularnej walki z Mercedesem i Red Bullem. Myślę, że teraz raczej wrócimy do rzeczywistości - powiedział Leclerc.

Monako było odosobnionym przypadkiem. Walczyliśmy o wygraną, co było niesamowite i było świetną motywacją dla każdego w zespole. Teraz jednak, przy długich prostych i znacznie wyższych prędkościach, nawet pomimo licznych wolnych zakrętów, uważam, że wrócimy do naszej normalnej konkurencyjności, tej sprzed Monako.

Leclerc wskazał również Singapur jako inny tor, na którym Ferrari może zaprezentować podobne osiągi do tych pokazanych w Monte Carlo. Jeśli spojrzymy na kalendarz, to wydaje mi się, że najprawdopodobniej najbardziej podobnym torem do Monako jest Singapur - powiedział 23-latek.

Nie wiem jednak, czy będziemy tam tak samo konkurencyjni, czy nie. Warunki są tam zupełnie inne - jest bardzo wilgotno i jest trochę cieplej. Ale jeśli spojrzymy na charakterystykę toru, to myślę, że Singapur jest tym najbardziej zbliżonym do Monako.

Kierowca Scuderii uważa też, że aerodynamika była głównym czynnikiem, który wpłynął na to, że w Monako Ferrari po raz pierwszy od ponad roku było w stanie włączyć się do walki o najwyższe lokaty. Leclerc podkreśla, że zapewniło mu to szczególnie dobry balans w wolniejszych zakrętach.

W wolnych zakrętach połączenie naszego podwozia i aero sprawiło, że było dość przyjemnie. Balans też był całkiem niezły, co nam pomaga. Jest to więc kombinacja rzeczy, które sprawiają, że nasz samochód jest całkiem mocny przy niskich prędkościach.

W Monako byliśmy jeszcze mocniejsi przy niskich prędkościach niż gdziekolwiek indziej do tej pory, więc myślę, że w Monako może być coś więcej, co musimy zrozumieć. Jak jednak mówiłem, Monako jest pojedynczym przypadkiem, więc nie powinniśmy zbytnio dawać się ponieść emocjom - dodał Leclerc.