Ricciardo: Zmiany na torze w Melbourne zapewnią inne ściganie

Kierowca McLarena celuje w zdobycie w Australii swoich pierwszych punktów w tym sezonie.
06.04.2217:10
Maciej Wróbel
848wyświetlenia
Embed from Getty Images

Zdaniem Daniela Ricciardo zmiany poczynione w układzie toru Albert Park w Melbourne zapewnią zupełnie inne ściganie w nadchodzący weekend.

Formuła 1 powraca do Australii po dwuletniej przerwie spowodowanej surowymi restrykcjami wprowadzonymi przez lokalny rząd na czas pandemii. Kierowcom przyjdzie w ten weekend rywalizować na odmienionym obiekcie w Melbourne, na którym kilka zakrętów zostało przeprofilowanych i poszerzonych.

Najpoważniejszą zmianą jest oczywiście usunięcie szykany w zakrętach 9. i 10. co umożliwiło utworzenie sekcji złożonej z szybkich, długich łuków, które mają dać kierowcom więcej okazji do przeprowadzania manewrów wyprzedzania.

Podczas środowej prezentacji okolicznościowego kasku, zaprojektowanego przez lokalnego artystę, Reko Renniego, Daniel Ricciardo przyznał otwarcie, że spodziewa się większej ilości akcji na torze. Wygląda to naprawdę dobrze - powiedział kierowca McLarena. Byłem nieco zaangażowany w rozmowy na temat modernizacji toru parę lat temu, kiedy po raz pierwszy wpadli na pomysł, by nieco poprawić jakość ścigania.

To zawsze był fajny tor, ale w niedziele wyprzedzanie było trochę zbyt kłopotliwe, głównie ze względu na układ i naturę toru. Pomysł polegał głównie na jego otwarciu i sprawieniu, by niedziela była nieco bardziej ekscytująca i żeby było więcej wyprzedzania. Jazda będzie więc teraz bardziej płynna.

32-latek liczy również na to, że zmiany w nitce toru przysłużą się McLarenowi, który zmaga się z bolidem szczególnie w wolnych zakrętach. W Bahrajnie strasznie się męczyliśmy - stwierdził Ricciardo. To całkiem kręty, techniczny tor, po czym pojechaliśmy do Arabii Saudyjskiej, gdzie jazda była bardziej płynna.

Myślę, że właśnie takie będzie Melbourne w ten weekend, a my byliśmy tam [w Dżuddzie] trochę bardziej konkurencyjni. Oby był to więc dobry znak. Ogólnie jednak uważam, że jeśli chodzi o wyścig, zobaczymy w Australii zupełnie inną niedzielę.

Ricciardo nie ukrywa też, że chciałby na domowym obiekcie zakończyć złą passę i otworzyć swój dorobek punktowy w sezonie 2022. Ciągle nie mam żadnych punktów - tak po prostu - kontynuuje Australijczyk. Za nami tylko dwa wyścigi, ale zdobycie punktów tutaj będzie - powiedzmy - dobrym startem. To absolutne minimum.

Realistycznie patrząc, jedyne, co wszystkich uszczęśliwi to podium. Bardzo bym tego chciał, ale prawdę mówiąc, ciągle jesteśmy daleko od tego miejsca.

Choć zawodnik z Perth nie dysponuje na tę chwilę zbyt konkurencyjną maszyną, to przyznaje, iż jest uradowany samym powrotem do ścigania w ojczyźnie. Dopóki czegoś nie stracisz, to nie dowiesz się, jak bardzo ci tego będzie brakować. Takie to uczucie.

Te parę lat temu wszyscy byliśmy gotowi do startu. Położyłem się do łóżka będąc gotowym do tego, by następnego dnia wyruszyć na tor, po czym w połowie nocy usłyszałem, że najprawdopodobniej wyścig będzie odwołany. To było naprawdę bolesne.

Tak to wyglądało z egoistycznego punktu widzenia kierowcy, ale każdy, kto tu przyjechał, chciał obejrzeć wyścig. Australia jest dosyć odległa, więc podróżowanie do różnych miejsc na świecie dla Australijczyków nie jest takie łatwe. Było nam wszystkim ciężko, więc bardzo się cieszę, że znów tu jestem - zakończył Ricciardo.