Russell: Nie do końca rozumiem, skąd wzięły się nasze postępy

Kierowca Mercedesa studzi oczekiwania po konkurencyjnym piątku w Miami.
07.05.2214:31
Nataniel Piórkowski
1432wyświetlenia
Embed from Getty Images

George Russell nie jest pewny, skąd wynika nagła poprawa formy Mercedesa, zaprezentowana podczas piątkowych treningów przed Grand Prix Miami.

Od początku sezonu ekipa urzędujących mistrzów świata zmaga się z efektem morświnowania, objawiającym się podskakiwaniem bolidu przy jeździe z wysoką prędkością.

Pragnąc zaradzić problemom, Mercedes przygotował na pierwszy tegoroczny wyścig w USA nowe tylne skrzydło charakteryzujące się niższym oporem aerodynamicznym oraz zmodyfikowane powierzchnie boczne przedniego skrzydła.

Chociaż Russell powtarzał, że niemiecki zespół nie ma magicznej recepty na problemy z początku kampanii, to weekend w Miami rozpoczął od ustanowienia drugiego czasu w FP1 i pierwszego w FP2.

Mimo tego reprezentant Srebrnych Strzał podkreśla, że rezultaty z piątkowych zajęć mogą nie do końca odzwierciedlać rzeczywisty układ sił.

Szczerze mówiąc nie za bardzo rozumiem, dlaczego nagle wszystko zaczęło działać tak, jak powinno. Wiedzieliśmy, że warunki w Miami powinny nam odpowiadać, bo wcześniej mieliśmy dużo problemów z dogrzaniem ogumienia. Towarzyszyły nam one nawet w Bahrajnie.

Miami to pierwszy naprawdę gorący weekend w tym sezonie. Na pewno ma to znaczenie. Bolid spisuje się dobrze, ale to dopiero piątek, więc nie możemy dać się ponieść emocjom.

Russell zaznaczył, że nie jest do końca pewien, czy poprawki przywiezione przez Mercedesa na Florydę pozwoliły inżynierom lepiej zrozumieć kierunek rozwoju bolidu. Mimo tego stwierdził, że piątek był dobrym dniem dla teamu.

Kiedy wyjechałem z garażu podczas pierwszego treningu, od razu trafiłem do sędziów z powodu incydentu w alei serwisowej z udziałem Ocona. Przed drugim pracowałem z moimi inżynierami, aby zmaksymalizować ustawienia i pozostawić je do oceny naszym specjalistom. Chcieliśmy po prostu ustalić, czy rzeczywiście jest to kierunek, w którym powinniśmy podążać.

Za nami bardzo produktywny dzień. To był prawdopodobnie najbardziej pracowity piątek, jaki zaliczyliśmy od początku tego sezonu - podkreślił kierowca z King's Lynn.

Zapytany o to, co chciałby powiedzieć fanom Mercedesa, Russell odrzekł z rozbrajającą szczerością: Powiedziałbym, że treningi nic nie znaczą. W sobotę czeka nas kolejna rozgrywka.