Bottas: Czułem, że muszę odpłacić się zespołowi

Fin uważa, że celem minimum na niedzielny wyścig powinna być walka o miejsce w TOP5.
08.05.2218:08
Nataniel Piórkowski
861wyświetlenia
Embed from Getty Images

Valtteri Bottas przyznaje, że musi odwdzięczyć się zespołowi konkurencyjnym występem w kwalifikacjach, po tym jak rozbił bolid w pierwszym treningu przed GP Miami.

Bottas obrócił bolid Alfy Romeo pomiędzy szóstym i siódmym zakrętem, uderzając tyłem o bariery. Zniszczenia konstrukcji okazały się na tyle rozległe, że były zawodnik Mercedesa nie mógł opuścić garażu podczas FP2.

Pomimo zmarnowanego piątku Bottasowi udało się jednak wywalczyć najlepszą w tym sezonie pozycję w kwalifikacjach. W niedzielę 32-latek ustawi swój bolid na piątym polu startowym, obok dawnego kolegi z ekipy - Lewisa Hamiltona.

Czułem, że mam coś w rodzaju zobowiązania względem zespołu. Chciałem odpłacić się im dobrym wynikiem - wyjaśniał Bottas.

Możemy być zadowoleni z tego, jak pozbieraliśmy się po piątku. Straciłem przecież tak wiele czasu na torze. Trzeci trening przebiegł naprawdę dobrze. Koncentrowałem się na priorytetach i znalezieniu odpowiednich ustawień. Wtedy już tylko do mnie należało odszukanie właściwego rytmu.

Okrążenie po okrążeniu byłem w stanie znajdować coraz więcej, bo w porównaniu do innych kierowców cały czas odrabiałem straty. Jestem zadowolony z tego, jak wszystko się skończyło. To jak dotąd mój najlepszy weekend z awansem do Q3.

Dopytywany o to, czy jego bolid spisywał się w kwalifikacjach najlepiej od startu sezonu, Fin otwarcie stwierdził: Tak, zdecydowanie. Przybywając tutaj wiedziałem, że układ toru powinien być w porządku. Udowodniliśmy, że wciąż mamy konkurencyjny bolid w wolnych zakrętach, ale na prostych także jesteśmy w stanie pokazać pazur.

Bottas podkreślił, że możliwości konstrukcji C42 nie są dla niego zaskoczeniem i zapowiedział walkę o czołową piątkę w niedzielnym wyścigu.

Znajdujemy się w najlepszej możliwej sytuacji. Jesteśmy tylko za dwoma Ferrari i dwoma Red Bullami. Realistycznie patrząc wiemy, że walka z nimi będzie bardzo trudna.

Z drugiej strony to ściganie i nigdy nie można przewidzieć, co się wydarzy. Musimy skupiać się na własnym wyścigu a jeśli pojawią się szanse, to trzeba z nich korzystać. Niedziela będzie wyzwaniem. Bolid, opony i kierowcy odczują wysokie temperatury - będzie gorąco i poleje się dużo potu.

Jak już mówiłem, mamy dobry bolid, więc jesteśmy w stanie dyktować tempo grupy ze środka stawki. Finisz w TOP5 musi myć naszym minimalnym celem.