Ferrari chce zbadać powody błędnej strategii w Monako

Szef Ferrari przyznał, że ekipa musi zrozumieć dlaczego podjęła złe decyzje.
31.05.2210:14
Łukasz Godula
1327wyświetlenia
Embed from Getty Images
Ferrari przyznało, że zamierza przeprowadzić dokładne dochodzenie w swojej fabryce w Maranello, by w pełni zrozumieć błędy w strategii popełnione podczas Grand Prix Monako.

Włoska ekipa okupowała pierwsze dwie pozycje na ulicach Monte Carlo do momentu, gdy seria błędów kosztowała ich zwycięstwo, a spadek w tabeli najmocniej zabolał Charlesa Leclerca. Podczas gdy Red Bull zdecydował się na agresywne zagranie i wcześnie wezwał Sergio Pereza po przejściowe opony na przesychającym torze, Ferrari zbyt długo zwlekało i źle dobrało moment zmiany dla Leclerca.

Monakijczyk zjechał na zmianę zbyt późno, co pozwoliło Perezowi podciąć go, a można było poczekać jeszcze dłużej, by nowe opony od razu były gładkimi Pirelli. To nie był koniec problemów Leclerca, gdyż źle wezwano go również na zmianę na slicki - na tym samym kółku co Carlosa Sainza, co kosztowało go kolejne straty czasowe i zepchnęło na czwarte miejsce, za Maxa Verstappena.

Leclerc powiedział po wyścigu, że Ferrari popełniło zbyt wiele błędów, na co nie mogą sobie pozwolić jeśli chcą walczyć o mistrzostwo. Szef zespołu, Mattia Binotto przyznał, że Ferrari popełniło poważne błędy, jednak teraz kluczowe dla zespołu jest zrozumienie wszystkich czynników, które wpłynęły na błędne decyzje.

Musimy przyznać, że prowadząc wyścig i tracą te pozycje zrobiliśmy coś źle - przyznał. Tak więc zdecydowanie popełniliśmy błędy w ocenie sytuacji i naszych decyzjach. Teraz musimy sobie odpowiedzieć, co nas doprowadziło do tych błędów? Myślę, że pierwszym błędem było niedocenienie tempa pośrednich opon i przewagi, jaką mieliśmy nad innymi samochodami w kwestii pozycji na torze.

Włoch dodał: Myślę, że to był błąd, ponieważ mogliśmy go wezwać wcześniej, przynajmniej o jedno okrążenie. A skoro już tego nie zrobiliśmy to mogliśmy zostać dłużej na torze i przejść od razu na slicki. Teraz gdy na to patrzymy to wszystko wydaje się proste. Ale chcemy wiedzieć co doprowadziło nas do takich decyzji? Myślę, że zajmie nam jeszcze nieco czasu poznanie odpowiedzi na to pytanie.

Binotto przyznaje, że w wyniku zespołu miały udział również inne samochody. Sainz, który był na dobrej strategii został przyblokowany na okrążeniu wyjazdowym przez Nicholasa Latifiego i to pozwoliło Perezowi wyjść na prowadzenie. Co więcej, podczas okrążenia zjazdowego Perez nie został przytrzymany przez Lando Norrisa, ponieważ kierowca McLarena zjechał na swoją zmianę opon.

Zapytany, czy Ferrari miało pecha, Binotto odpowiedział: Nie, nie uważam byśmy mieli pecha. Tu nie chodzi o szczęście czy jego brak. Uważam, że popełniliśmy błędy w naszych decyzjach. Gdy prowadzisz w Monako to powinieneś utrzymać tę pozycję, a jeśli nie pierwsze, to chociaż drugie miejsce. Finisz na czwartej pozycji pokazuje, że zrobiliśmy coś źle. Tu nie chodzi o szczęście czy pech.

Leclerc nie krył swojego niezadowolenie z decyzji Ferrari, ale Binotto przyznał, że dalsze rozmowy są potrzebne, by zrozumieć co poszło nie tak.

Myślę, że ważna jest świadomość co się stało - powiedział. Oczywiście to złożona sytuacja. Odbędziemy sporo spotkań w najbliższych dniach, by zrozumieć sprawę. Na chwilę obecną potrzebujemy więcej detali i rozmów.