Sargeant: Popełniłem drobny, ale niezmiernie kosztowny błąd

Amerykanin podkreśla, że do tamtego momentu dzień układał się dla niego bardzo pozytywnie.
23.09.2315:23
Nataniel Piórkowski
473wyświetlenia
Embed from Getty Images

Logan Sargeant jest zawiedziony błędem, który pokrzyżował mu szyki w kwalifikacjach do Grand Prix Japonii.

Sargeant rozbił swój bolid w ostatnim zakręcie w trakcie pierwszego bloku czasówki i do niedzielnego wyścigu wystartuje z ostatniego, dwudziestego pola.

W trzecim treningu Amerykanin ustanowił szesnasty czas i był o jedną dziesiątą szybszy od zespołowego kolegi - Alexa Albona.

Dzień układał się dobrze aż do incydentu. Wszystko szło po naszej myśli i byliśmy zadowoleni z tego, jak radził sobie bolid - tłumaczył Sargeant podczas spotkania z dziennikarzami.

W kwalifikacjach zacząłem mieć problemy z przegrzewaniem się tylnych opon w trzecim sektorze. W końcu na wyjściu z ostatniego zakrętu straciłem panowanie nad tyłem bolidu. Może zbyt agresywnie dodałem mocy przy tylnym wietrze. Natychmiast zjechaliśmy na trawę i nie mogłem już nic zrobić. Czuję rozczarowanie. Nie tego oczekiwałem.

Kraksa z Japonii stanowi kontynuację kiepskiej passy Sargeanta, zapoczątkowanej po letniej przerwie. To jego trzeci incydent w czterech ostatnich weekendach, po rozbiciu bolidu w kwalifikacjach na Zandvoort i w wyścigu w Singapurze.

Amerykanin podkreśla, że zamierza zostawić to za sobą przed niedzielnym występem. Co możemy poradzić? Nic. Mleko się rozlało. Pociesza mnie to, że do tamtego momentu był to dla nas całkiem dobry dzień. Byłem dość szybki. Miałem tempo, którego można było ode mnie oczekiwać. To tylko kolejny drobny błąd, ale niestety niezmiernie kosztowny.