Albon: Tylko raz w tym sezonie zmarnowałem szansę na punkty

Kierowca Williamsa sądzi, że był w stanie sięgnąć po punkty w Melbourne.
18.12.2317:22
Maciej Wróbel
494wyświetlenia
Embed from Getty Images

Alexander Albon uważa, że w sezonie 2023 zmarnował tylko jedną realną szansę na zdobycie punktów.

27-letni Albon okazał się w tym sezonie niekwestionowanym liderem zespołu Williams. Taj praktycznie w pojedynkę zapewnił mu siódme miejsce w mistrzostwach konstruktorów, zdobywając aż 26 z 27 punktów zespołu. Ogółem, były kierowca Red Bulla finiszował w punktowanej strefie ośmiokrotnie, wliczając w to siódme miejsce w sprincie w Katarze. Najlepszymi rezultatami Albona w niedzielnych wyścigach były z kolei siódme lokaty wywalczone w Kanadzie i we Włoszech.

Jestem bardzo dumny z tego, co udało nam się osiągnąć jako zespół - powiedział Albon. Jeśli chodzi o wyścigi, w których zdobywaliśmy punkty, to tak naprawdę ani razu nie przyszło nam to zbyt gładko, gdzie powiedzielibyśmy «Ach, było miło». Chciałbym, by takich okazji było więcej. Niestety, w wielu przypadkach wstrzymywaliśmy za sobą grupę szybszych samochodów, co było w tym roku naszym znakiem rozpoznawczym

Kierowca Williamsa uważa, że jedyną naprawdę zmarnowaną szansą na punkty w sezonie 2023 było Grand Prix Australii. Wówczas to Albon, jadąc na szóstej pozycji, rozbił samochód na początku siódmego kółka. Do każdego weekendu podchodziliśmy z poczuciem, że jest szansa na zdobycie punktów. Nasze tempo nie zawsze było idealne, ale i tak często byliśmy w stanie skończyć z punktami. Z perspektywy czasu uważam, że miałem mnóstwo fajnych momentów w tym roku.

Wydaje mi się, że Melbourne było jedynym wyścigiem, w którym - jak sądzę - zmarnowałem szansę na zdobycie punktów. Jednakże we wszystkich innych wyścigach, w których taka szansa się pojawiła, wykorzystywaliśmy ją. Myślę więc, że właśnie to przede wszystkim różniło nas od naszych rywali.

Najlepszy występ Williamsa w kwalifikacjach przypadł na listopadowe Grand Prix Las Vegas, gdzie Albon i Sargeant zakwalifikowali się kolejno na piątym i szóstym miejscu. Ustawienia dobrane przez stajnię z Grove na czasówkę zadziałały jednak w wyścigu na niekorzyść obu kierowców, którzy ukończyli niedzielne zmagania w Nevadzie poza punktowaną dziesiątką.

Nasz samochód na papierze nie był piątym czy szóstym najszybszym, prędzej dziewiątym lub dziesiątym - kontynuuje Albon, odnosząc się do występu Williamsa w Las Vegas. Prawdopodobnie za bardzo poświęciliśmy niedzielę na rzecz soboty. W niedzielę już po trzech okrążeniach nasze opony się przegrzewały.

Właściwie to uważam, że w tym roku wykonaliśmy znacznie lepszą pracę niż w ubiegłym, ponieważ moje osiągi poprawiły się głównie dlatego, że w zeszłym roku się uczyłem. Wtedy w każdy weekend, do jakiego przystępowałem, myślałem sobie «ten i ten zakręt nie pasuje naszemu bolidowi», a ja spędziłbym kilka sesji na dobranie odpowiednich ustawień, aby wyeliminować te problemy.

W tym roku było inaczej - podchodząc do każdego weekendu, do pierwszego treningu, od początku byłem świadomy ogólnych problemów z balansem naszego samochodu. Znałem jego mocne i słabe strony i byłem w stanie o wiele lepiej reagować na problemy, mogłem szybciej je zrozumieć i o wiele częściej znajdowałem się w wygranej pozycji, niż rok temu - zakończył Albon.