Wolff: Krytyka Mintzlaffa nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia

Prezes Red Bulla odniósł się do starań Mercedesa o usługi Maksa Verstappena.
07.05.2409:03
Mateusz Szymkiewicz
1064wyświetlenia
Embed from Getty Images

Toto Wolff przyznaje, że krytyka Olivera Mintzlaffa skierowana pod jego adresem nie ma dla niego najmniejszego znaczenia.

Prezes Red Bulla był obecny w padoku podczas Grand Prix Miami i w rozmowie z Bild Am Sonntag odniósł się w krytycznych słowach do obozu Mercedesa. Stajnia z Brackley poszukuje następcy Lewisa Hamiltona i ma zabiegać o usługi Maksa Verstappena, który posiada ważną umowę z Red Bull Racing do 2028 roku.

Uważa się, że po wyścigu na Florydzie zaplanowano spotkanie między przedstawicielami Mercedesa, a obozem trzykrotnego mistrza świata. Niemieckiego producenta mają reprezentować Wolff, Jim Ratcliffe oraz Ola Kallenius, natomiast w imieniu Verstappena rozmowy mają prowadzić ojciec Jos i menedżer Raymond Vermeulen.

Rozumiem presję spoczywającą na Toto Wolffie oraz pozostałych osobach w związku z kilkoma latami poza ścisłą czołówką. To musi mieć jednak coś wspólnego z szacunkiem. Jeżeli będę ciągle mówił o personelu innych zespołów, nie będzie to w porządku - powiedział Oliver Mintzlaff.

O komentarz do stanowiska prezesa Red Bulla został poproszony Toto Wolff, który odparł: Nie wiem co ten facet tak naprawdę skomentował. Nie ma to dla mnie najmniejszego znaczenia. Zawsze jest wiele spotkań. Na tę chwilę nie mogę nic powiedzieć na temat drugiego kierowcy. Rozmawiamy o możliwościach i chcę być uczciwy. Nie gramy w szachy, ponieważ nie byłoby to właściwe. Chcemy wykorzystać dostępny czas, sprawdzić jaka będzie ostateczna decyzja Maksa, a także zweryfikować status innych zawodników. Sainz znów pokazał się z mocnej strony i w tym momencie jesteśmy w trybie obserwacji.