Sainz: Podbijanie w szybkich zakrętach nas wykończyło

Rozczarowania wynikiem czasówki nie ukrywa także Charles Leclerc.
22.06.2419:06
Maciej Wróbel
653wyświetlenia
Embed from Getty Images

Carlos Sainz przyznał, że rozczarowujący dla Ferrari wynik czasówki przed Grand Prix Hiszpanii wynikał z problemów z porpoisingiem w szybszych sekcjach toru.

Kierowcy Ferrari przystępowali do sobotniej czasówki na torze Catalunya jako najszybszy zespół trzeciego treningu - Carlos Sainz podczas ostatniej sesji treningowej uzyskał najlepszy czas, zaś Charles Leclerc był trzeci. W decydującej fazie kwalifikacji zawodnicy Scuderii nie byli jednak w stanie włączyć się do walki o pole position i przegrali nie tylko z Verstappenem i Norrisem, ale i z duetem Mercedesa.

Carlos Sainz, który do jutrzejszego wyścigu wraz z zespołowym kolegą przystąpi z trzeciego rzędu, uważa, że Ferrari przegrało w czasówce przez problemy z podskakiwaniem bolidu w szybkich zakrętach toru Catalunya. Przez cały weekend mamy problemy w szybkich zakrętach - powiedział Hiszpan. Nadal doświadczamy tego zjawiska, tego podskakiwania, mamy przez to trudności w szybkich zakrętach.

Zapewne zabija to też opony w trzecim sektorze, ale nie mam pewności. Niemniej, to już trzeci rok obowiązywania tych przepisów i ciągle walczę z tym podskakiwaniem w szybkich zakrętach. Jest ciężko cały weekend i wciąż nie udało nam się tego pozbyć. Przyjeżdżamy tutaj i widzimy, że McLaren i Red Bull nie podskakują ani trochę i myślę, że wykonują dobrą robotę.

Pomimo tych trudności, Sainz dodaje, że do Q2 wraz z zespołem wierzył w to, że uda mu się włączyc do walki o pole position. W pewnym sensie wiedzieliśmy, że gdy Red Bull i McLaren podkręcą tempo, to będą mieć nad nami przewagę. Jestem rozczarowany, ponieważ szczerze mówiąc, po treningach myślałem, że mamy szansę na walkę o pole position w ten weekend. W Q2 bardzo szybko doszło jednak do nas, że tracimy za dużo.

Leclerc, który uplasował się w kwalifikacjach o jedno oczko przed Sainzem, przyznał, że w ten weekend ani przez moment nie czuł się komfortowo za kierownicą swojego bolidu. Za nami bardzo trudny czas, aż do kwalifikacji i trzeciego treningu. Piątkowe treningi były dla mnie bardzo trudne. W pierwszej sesji mieliśmy jeszcze stary pakiet - musieliśmy porównać oba samochody.

W drugiej sesji nie mieliśmy balansu, co było naprawdę męczące. Dziś sporo zmieniliśmy, nie wszystko, ale dużo rzeczy w samochodzie. W trzecim treningu było dużo łatwiej, ale i tak nie mamy odpowiedniego tempa. Jestem w pewnym sensie zadowolony z postępów wykonanych względem wczorajszego dnia i myślę, że przyniesie to owoce w wyścigu.

Nie jestem jednak zadowolony i jestem rozczarowany tempem samochodu w kwalifikacjach, ponieważ jesteśmy bardziej z tyłu, niż się tego spodziewaliśmy - dodał Leclerc.