Dennis wzruszony po obejrzeniu filmu dokumentalnego o Sennie

"Tak, w niektórych momentach płakałem"
04.04.1111:43
Grzegorz Filiks
2672wyświetlenia

Ron Dennis przyznał, że obejrzenie nowego filmu dokumentalnego o Ayrtonie Sennie wywołało u niego duże emocje.

Tak, w niektórych momentach płakałem - powiedział były szef zespołu McLaren włoskiej La Gazzetta dello Sport. Pewne obrazy głęboko mnie dotknęły. Łączyły nas bardzo bliskie relacje (z Senną), spieraliśmy się tylko o kontrakty - ujawnił 63-latek, sprawujący pieczę nad stajnią z Woking w czasach, gdy słynny Brazylijczyk zdobył w jej barwach swoje trzy mistrzowskie tytuły.

W filmie sporo uwagi poświęcono zaciętej rywalizacji Senny z Alainem Prostem, ale Dennis nie żałuje umiejscowienia ich w tej samej ekipie: Gdy próbujesz zwyciężać tylko jednym zawodnikiem, to cierpi na tym zdolność do wygrywania całego zespołu. Bezsporny jest fakt, że w 1988 roku triumfowaliśmy w 15 z 16 rozegranych wyścigów.

Brytyjczyk dodał, że utrzymywał podobnie zażyłe stosunki również z Miką Hakkinenem oraz Lewisem Hamiltonem, a obecny skład zespołu McLaren jest o wiele bardziej zgodny. Martin Whitmarsh nie ma tyle problemów ze swoimi podopiecznymi, co ja kiedyś - przyznał z uśmiechem.

Dennis w rozmowie z innym włoskim dziennikiem - Corriere della Sera zostało dodatkowo spytany, czy rekord F1 siedmiu mistrzowskich tytułów zdobytych przez jednego zawodnika byłby inny, gdyby Senna nie zginął w 1994 roku. Możesz na to odpowiedzieć tylko przy użyciu kryształowej kuli - stwierdził. Gdy przyszedł do Williamsa ten zespół miał kłopoty, lecz on wykorzystałby swe doświadczenie i został czempionem co najmniej po raz czwarty.

Źródło: onestopstrategy.com

KOMENTARZE

7
McLuke
06.04.2011 06:17
Ktoś się orientuje kiedy ten film wejdzie na ekrany polskich kin? :)
Volk
04.04.2011 04:39
Piękny, wzruszający film. Polecam nie tylko fanom Senny.
MairJ23
04.04.2011 03:49
mi sie tez lezka w oku zakrecila ogladajac ten dokument. Podoba mi sie nowatorska proba przedstawienia Ayrtona. wiele rzeczy sie o nim dowiedzialem z tego filmu o Sennie ktorych wczesniej nie wiedzialem. Polecam wszystkim - fanom Ayrtona oraz fanow Prosta :) Ale zadam jedno pytanie. Czy nie wydaje wam si e- patrzac na powtorke suzuka. Prost za wczesnie zjezdzal do tej szykany na prawo... Senna juz tam byl i on o tym wiedzial. To byla czysta kalkulacja. co o tym sadzicie ?
akkim
04.04.2011 03:02
Bezwzględnie na szacunek Ayrton zasługuje, ale ja Go jakoś nie gloryfikuję.
Karol26
04.04.2011 02:59
To legenda. Jak dla mnie gdy by nie zginął na pewno nie szybko powstała by gwiazda Schumachera.
Banditto
04.04.2011 10:22
Jeśli ktoś chce obejrzeć ten film z angielskimi napisani (polskich nie ma i pewnie nie będzie) to pisać do mnie na PW.
jpslotus72
04.04.2011 10:16
Czasem zastanawiamy się, ile w legendzie Senny jest z mitu (związanego także z jego tragiczną śmiercią), a ile z rzeczywistej wielkości kierowcy. Rzecz w tym, ze Senna był i jest tym wszystkim razem, nierozdzielnie - w jego historii zebrało się to wszystko, co składa się na Legendę: wielkość, osobowość, talent, pasja, umiejętności, charyzma, koncentracja ale też i kontrowersje, tarcia, egocentryzm, "gorąca krew"... Wszystko to podsumowuje tytuł wcześniejszego filmu o Ayrtonie - "Racing is in My Blood". Przypomniała mi się teraz jedna z tysiąca historyjek na temat Senny - któryś z mechaników McLarena opowiadał, że wszyscy chowali się przed Ayrtonem w hotelu, bo najgorzej było natknąć się na niego wieczorem gdzieś na korytarzu - noc była z głowy. Brazylijczyk godzinami potrafił "zamęczać" członków teamu kwestiami technicznymi - chciał wiedzieć wszystko na temat bolidu, zrozumieć go na wskroś i dzielić się swoimi przemyśleniami na temat ustawień. (Coulthard jeszcze jako kierowca rezerwowy Wiliamsa był np. zdziwiony tym, że Senna - Stary Mistrz - przysłuchiwał się z zainteresowaniem uwagom, przekazywanym mechanikom przez szkockiego żółtodzioba. Ayrton miał po prostu "głód bolidu".)