Toyota odnosi zwycięstwo na otwarcie sezonu WEC
Oba samochody Audi nie dojechały do mety
20.04.1421:39
6289wyświetlenia

Toyota odniosła podwójne zwycięstwo podczas pierwszej rundy Długodystansowych Mistrzostw Świata na torze Silverstone.
Sześciogodzinna rywalizacja została przerwana na nieco ponad trzydzieści minut przed zakończeniem z powodu silnego deszczu.
Do tej pory Toyocie z numerem 8 prowadzonej przez Sebastiena Buemi, Anthony Davidsona i Nicolasa Lapierre udało się wypracować okrążenie przewagi nad drugą TS040 Hybryd za kierownicą, której zasiadali Wurz, Nakajima oraz Sarrazin. Sukces auta #8 w głównej mierze zależał od decyzji założenia pośrednich opon, kiedy pod koniec pierwszej godziny rywalizacji zaczął padać lekki deszcz. Druga załoga Toyoty założyła wtedy opony deszczowe, co nie było zbyt dobrą decyzją.
Trójkę uzupełniło Porsche podczas swojego powrotu do rywalizacji w Le Mans. Mark Webber, Timo Bernhard i Brendon Hartley ukończyli wyścig w dwa okrążenia za zwycięzcą. Drugi samochód niemieckiego producenta nie ukończył wyścigu z powodu nieokreślonej awarii hydrauliki. Audi rozpoczęcia sezonu nie zaliczy do udanych, gdyż oba samochody odpadły po wypadkach. Najpierw Lucas di Grassi stracił panowanie nad R18 podczas lekkiej mżawki i trwale uszkodził zawieszenie. Siostrzane auto miało natomiast dwukrotnie problemy, które ostatecznie skończył się na barierach zakrętu Copse.
W GTE Pro triumfowało fabryczne Porsche. Makowiecki, Holzer i Lietz przejęli prowadzenie od swoich zespołowych kolegów tuż po wyjeździe samochodu bezpieczeństwa. Drugie 911 zdecydowało się na zmianę opon, jednak kilka chwil później ogłoszono neutralizację, co wiązało się z zamknięciem pit lane i podarowaniem zwycięstwa Makowieckiemu, który również planował zjazd po nowe ogumienie.
W LMP2 najlepsi byli Olivier Pla, Roman Rusinow i Julien Canal z ekipy G-Drive Racing. W klasie GTE-Am Aston Martin ustrzelił dublet, kiedy Nicki Thiim, Kristian Poulsen i David Heinemeier Hansson finiszowali przed Pedro Lamym, Paulem Dallą Laną i Christofferem Nygaardem.
KOMENTARZE