Sainz: Nic nie wskazywało na to, że uda nam się wywalczyć punkty

Hiszpan nie wie czego spodziewać się w Monako, gdyż jego bolid słabo radził sobie z wolnymi zakrętami.
12.05.1917:37
Nataniel Piórkowski
559wyświetlenia


Carlos Sainz przyznaje, że przez większość wyścigu o Grand Prix Hiszpanii nie wierzył w zdobycie punktów i zmagał się z prowadzeniem bolidu, szczególnie w wolnych zakrętach trzeciego sektora.

Przez większość wyścigu kierowca McLarena okupował jedenaste miejsce, próbując bronić się przed atakami Ricciardo. Szansą dla niego okazała się neutralizacja, jaką zarządzono po kolizji Lance'a Strolla i Lando Norrisa. Hiszpan zdołał przebić się na ósme miejsce, dowożąc do mety cenne cztery punkty.

Dziwny wyścig. Przez połowę dystansu miałem problem z utrzymaniem jedenastego miejsca. Miałem za sobą Ricciardo, który mocno naciskał na mnie w ostatnim sektorze. W ogóle nie czułem bolidu, cały czas narzekałem na to, jak zachowuje się tył. Nagle jednak na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa. Zrealizowaliśmy dobrą strategię i wykorzystaliśmy wszelkie szanse, aby wyprzedzić dwa bolidy Toro Rosso, jednego Haasa i Ricciardo, więc pod tym względem dobry wyścig.

Dzisiaj czułem, że punkty nie wchodzą w grę. Jechałem na jedenastym miejscu i tak jak mówiłem, miałem wielkie problemy z utrzymaniem za sobą Ricciardo. W pewnym momencie się z nami uporał, więc spadliśmy na dwunaste miejsce. Później wszystko się zmieniło.

Pytany o to, czego McLaren dowiedział się podczas GP Hiszpanii, Sainz odparł: Dowiedzieliśmy się, że musimy poprawić zachowanie bolidu w wolnych zakrętach. Nie byliśmy tam szczególnie szybcy. Balans nie był dziś w porządku, więc na pewno nie jest tak, że musimy wywracać wszystko w poszukiwaniu potencjału. Mam nadzieję, że dowiemy się, co miało wpływ na to, że dzisiaj nie mieliśmy mocnego tempa. Gratuluję wszystkim, bo pomimo tego udało nam się dzisiaj zdobyć cztery punkty.

Nie wiem co myśleć przed Monako, bo w Baku wolne zakręty nie były dla nas problemem. Wszystko skomplikowało się dopiero tutaj - zaznaczył kierowca stajni z Woking.

Po kontakcie z Grosjeanem byłem trochę wystraszony, bo uderzenie przypominało mi trochę to, do jakiego doszło w incydencie z Verstappenem podczas Grand Prix Bahrajnu. Teraz na szczęście nie przebiliśmy opony i dojechaliśmy do mety. Formuła 1 raz daje, raz zabiera.